Imieniny: Joanny, Marii 24 maja 2012 03:41

red. | 2011-08-01 16:12 | Rozmiar tekstu:
A A A
Powiadom znajomego o artykule
e-VariArt

VariArt 2/2011
Czy w dzisiejszych czasach artysta bez profilu w Internecie istnieje? To jedno z pytań, jakie stawiają przed sobą, i na które odpowiedzi poszukują autorzy najnowszego wydania czasopisma kulturalno-literackiego VariArt. Drugie z tegorocznych wydań VariArt czeka na czytelników w bibliotekach podległych Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Olsztynie, wydawcy czasopisma, i (jakżeby inaczej) w Internecie pod adresem www.wbp.olsztyn.pl.A że dywagacje nad rolą Internetu we współczesnej kulturze są dominujące w bieżącym wydaniu VariArt redakcja pisma podkreśla już we wstępniaku. Napisano tam, co następuje.
„^ z głów! – taki wpis otrzymałby dziś Chopin po koncercie lipskim na swoim Facebook-profilu. Komentarz wpisałby Schumann, alias 5HóM4Nn.R E K L A M A
Czy dziś artysta bez profilu nie istnieje? Czy Internet jest szansą czy pułapką? Czy można w nim wypłynąć czy zatonąć? Takie pytania dręczą ludzi od początków istnienia e-Sieci – my odpowiedzi ostatecznej nie damy, ale kilka postaw prezentujemy – od entuzjastycznej po nieufną. Minimalbooks Siweckiego, „ośli” zachwyt Iwaszczyszyna, pragmatyzm Cieślaka, ostrożność Bauera i Beśki. Przedstawiamy też najmłodsze e-dziecko CEiIK-u
– Multimedialne Archiwum Spotkań Zamkowych.
Nowatorskie pomysły pączkują nie tylko w Internecie – odkrywczą koncepcję muzyki wokalnej prezentuje Marcin Wawruk, próbę współczesnego odczytania noveau roman – Waldemar Tychek, o nowych koncepcjach artystycznych w przestrzeni publicznej mówią Adam Cieślak i Bartosz Świątecki. Klub Literacki Młodych i „rzeźnicki” konkurs literacki MOK-u prezentuje Iwona Łazicka-Pawlak. Czy wobec tego koniec sztuki recytacji? – pyta retorycznie Roman Maciejewski-Varga.
Tradycyjnie w „VariArcie” nie zabraknie recenzji muzycznej, „Fotomontera”, „Szkicu z obrazkiem” Dariusza Szymanowskiego, recenzji książek regionalnych i relacji z wydarzeń kulturalnych oraz tekstów literackich – tym razem jest to proza Katarzyny Enerlich, poezja Whitmana w niepublikowanym dotąd przekładzie Krzysztofa Dariusza Szatrawskiego oraz wybrane utwory laureatów Rzeźni Literackiej. W galerii „VariArt-u” eksponujemy prace uczestników VII Olsztyńskiego Biennale Sztuki. Czy w tych elektronicznych czasach umiemy jeszcze grać w Czarnego Piotrusia? Na okładce baby pruskie, którymi Olsztyn stoi. Zagrajmy babą w Babo-Piotrusia!
„VariArt” zamyka komentarz w sprawie „Wawrzynu 2010” w rewolucyjnym tłumaczeniu na język pokemoński (wreszcie dotrzemy do najmłodszego pokolenia!).
Niech @ będzie z wami! e-Redakcja”W czasopiśmie znajdą coś dla siebie również miłośnicy tradycyjnych form obcowania z kulturą, np. z literaturą. Dla zachęcenia tychże do sięgnięcia po VariArt publikujemy zamieszczoną tam zabawę literacką Anny Rau zatytułowaną „Fotomonter X”.
„Zbigniew S. znów obudził się z tym strasznym uczuciem, że dziś w nocy nie istniał. Nie – że go ktoś zabił. Nie – że cofnął się w czasie do idiotycznego okresu dzieciństwa – gdyż tak je w swojej powadze i poczuciu prestiżu społecznego odbierał. To całe ganianie z misiem pod pachą w kółko wokół kamienicy (mieszkał na Karłowicza). Albo bieganie tam i z powrotem po schodach z okrzykami ta-ta-ta-ta i zabijaniem z broni wszystkiego, a zwłaszcza wroga… O nie! Tej nocy – chyba po raz tysięczny, odkąd zamieszkał w dzielnicy Nagórki – wyraźnie pamiętał! – we śnie czy poza snem po prostu poczuł, że nigdy nie istniał! Nagle znalazł się w rzeczywistości, w której nikomu nawet nie przyszła do głowy myśl, że Zbigniew S. mógłby zaistnieć. Gdzie byli moi rodzice, Bóg raczy wiedzieć. I jaka szkoda! – mam przecież liczne dokonania i do czegoś tam doszedłem. Jego śpiąca obok żona jak zwykle nie wyczuła problemu i nawet się nie obudziła. Choć w tym strasznym momencie nocy jej też nigdy nie było. Niczego nie było: ścian, mebli ekologicznych acz z połyskiem, bambusowego dywanu old design i zawieszonych na ścianach czaderskich talerzy do potraw molekularnych.
Zbigniew S. westchnął, przerzucił bolesnym rzutem ciało na podłogę i z ulgą pogrążył się w porannym labidzeniu nad rozkoszami wstawania do pracy. Nie będę o tym myślał – mamrotał do siebie. Niepokoiło go tylko to, że podobne nocne wspomnienia – i to niejeden raz – słyszał z ust kilkorga sąsiadów spotykanych w windzie, na przystanku, na podwórku, w sklepie. Wyszło na to, że w nocy mieszkańcy Nagórek masowo i naprawdę odczuwali swe nieistnienie. A przecież
byli. Bzdura jakaś – kiwał głową. – To ten stres i spaliny. Ale w głowie zakiełkowała mu myśl – Przypilnuję tę diabelską godzinę. Nie zasnę, wstanę i przegonię zmorę. A przede wszystkim zobaczę, co to jest. Przez chwilę poczuł się jak warmiński Van Helsing i to pomogło – aż do czwartej nad ranem… kiedy nagle się zerwał i zobaczył… nic. Zresztą nie „zobaczył” właściwie – nie miał oczu. NIE BYŁO GO. Nie było wieżowców, domków z ogródkami, wielkiego osiedla. Huśtawek, kościoła z białej cegły, sklepów całodobowych, umiłowanych samochodów marki wszelakiej. Było pole szerokie. Mgły unoszące się poziomymi pasmami nad czarnoziemem, jakiś pojedynczy nieśmiały jeszcze głos ptaka. „Gdzie Nagórki?!” – Zbigniew S. wydał z siebie broczący rozpaczą krzyk. I zniknął zupełnie.
Rano, za półtora godziny, gdy znów wstawał do pracy, właściwie niczego nie pamiętał – tylko zza papierowej ściany od sąsiadów usłyszał ni to okrzyk ni skowyt ulgi przemożnej – „Istnieję! Ja jestem!!!”.
Jacenty jak zwykle orał pole. Na głosy, które fruwały mu zza odgarnięciem każdej skiby nie zwracał uwagi. Już dawno przestał pluć przez lewe ramię i syczeć „W imię Ojca..”. Wielebny Pharrer Bruno wyjaśnił mu, że to dusze czekające zmiłowania w ziemi – i że ani go nie widzą, ani słyszą, tylko czekają zbawienia. Więc i on ma na nie uwagi nie zwracać, a robić swoje. Jacentemu tylko jeden głos wydał się dość przejmujący: „Mamo, nie ma mnie, nie ma!” – usłyszał pewnej godziny, jak zwykle orając. Jacenty nie wytrzymał – pomyślał o swoim pięcioletnim szurku śpiącym w chałupie i wyszeptał:
- Cichaj, maluśki, to zły sen.”
Dodaj stronę do:
Komentarze [0]
Nikt nie skomentował jeszcze tego artykułu...
Będziesz pierwszy?
Dodaj komentarz
Na podstawie Ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny [Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 ze zmianami] - ochronie dóbr osobistych służą również pojęcia zniesławienia i zniewagi, które to działania są przestępstwami i popełnienie ich pociąga odpowiedzialność karną. Karane są one karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności, w zależności od charakteru przestępstwa. Redakcja Olsztyn24 nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy.
23.05 - Wawrzyn 2011 - Literacką Nagrodę Warmii i Mazur otrzymał Tomasz Białkowski za „Teorię ruchów Vorbla”. Wawrzyn Czytelników otrzymał Waldemar Kontewicz za książkę „Braniewnik”. Nagrody wręczono w Starym Ratuszu WBP w Olsztynie. | 23.05 - W Olsztynie podpisano i wmurowano akt erekcyjny pod budowę Olsztyńskiego Parku Naukowo-Technologicznego. | 20.05 - W Olsztynie odbył się bieg masowy Copernicus Run. Imprezę zorganizowano po raz czwarty. |