
- Nie może być tak, żeby podczas budowy kładki ucierpiało środowisko naturalne - mówi prezydent Olsztyna, Piotr Grzymowicz. - A uwagi tego dotyczące zgłosili mieszkańcy Olsztyna. Ja sam oglądałem w ubiegłym tygodniu, jak te prace są prowadzone i zapytałem dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów, gdzie jest opracowanie dotyczące technologii wykonywania prac bezpośrednio w jeziorze.
Okazało się jednak, że wykonawca przyjął własną technologię prowadzenia prac, nie uzgadniając jej ze zleceniodawcą robót. Teraz te błędy mają być naprawione.
- Firma budująca kładkę ma opracować i przedstawić projekt organizacji robót budowlanych, który zostanie oceniony przez prof. Endlera z UWM, specjalistę w dziedzinie ochrony środowiska - mówi prezydent Grzymowicz. - Z tego co wiem, przygotowanie projektu ma zająć tydzień, drugie tyle potrzeba na jego ocenę i ustalenie oddziaływania na środowisko naturalne.
Jak na razie nic nie zmienia się w kwestii konstrukcji kładki: ma ona być betonowo-stalowa, a pomost i poręcze będą wykonane z drewna. Jak mówi prezydent, taka konstrukcja ma przede wszystkim zapobiegać podpaleniu kładki, a takie próby w przeszłości były przez wandali podejmowane kilkakrotnie.