
Już po kilkudziesięciu kilometrach odcinka specjalnego w Mini Hołowczyca posłuszeństwa odmówił układ kierowniczy. Polak utknął w miejscu na ponad pół godziny. Awarię udało się częściowo naprawić, ale strata do najlepszych po kilku kolejnych punktach pomiarowych wynosiła już ponad godzinę i nadal rosła.
Mimo wszystko, wydawało się, że Polak ostatkami sił dojedzie do mety ze stratą pozwalającą myśleć jeszcze o czołowych lokatach w rajdzie. Niestety tuż za piątym pomiarem czasu auto Hołka znów stanęło. Nie działający układ wspomagania kierownicy sprawił, że Mini zakopało się w piasku. Pomóc Hołowczycowi próbowała inna załoga, ale niestety przyniosło to skutek odwrotny do oczekiwanego. Samochód zakopał się na dobre.
Z informacji czerpanych z różnych źródeł wynika, że ostatnią nadzieją dla Hołowczyca miała być jedna z załóg ciężarówek, która mogłaby wyciągnąć Mini i doholować go do mety. W ten sposób Polak ukończyłby etap z czasem ciężarówki i, jeśli awarię udałoby się usunąć do jutra, wystartowałby w jedenastym etapie. Niewykluczone jednak, że usterka musiałaby zostać usunięta jeszcze na oesie, bo holowanie auta przez ponad kilkaset kilometrów po wydmach mogłoby okazać się niemożliwe.
Co dzieje się obecnie w Chile, tego dokładnie nie wiemy. Prawdopodobnie ciężarówka wyciągnęła auto Hołka, bo ten stawił się przed 23 na szóstym pomiarze czasu. Czy sam, czy w towarzystwie ciężarówki, tego na razie nie udało się ustalić.
Jeśli Hołowczyc dojedzie do mety, z pewnością wypadnie z pierwszej dziesiątki klasyfikacji generalnej. W tej prowadzi Stephane Peterhansel, dziś drugi. Środowy etap wygrał Nani Roma. Hiszpan awansował w generalce na drugie miejsce i ma ponad 19 minut straty do Francuza. Trzeci jest Robby Gordon. Amerykanin został jednak wykluczony z głównej klasyfikacji za nieregulaminowy silnik w swoim Hummerze. Na razie jego wynik jest uwzględniany, bo kierowca czeka na rozpatrzenie odwołania.