Olsztyn24 - http://www.olsztyn24.com/
Trąba porwała scenę

Plakat festiwalu (fot. Elżbieta Mierzyńska)

Silne wiatry i nawałnice wcześniej atakowały województwo warmińsko-mazurskie, teraz ruszyły na województwa pomorskie, kujawsko-pomorskie i wielkopolskie. W sobotę, 14 lipca, trąby powietrzne nie oszczędziły okolic Świecia i Tucholi, w tym Cekcyna przytulonego do serca Borów Tucholskich. Scena, na której przygotowywano VII festiwal The Day of Electronic Music, przestała istnieć – nie oparła się rozszalałej nawałnicy. Jadąc z mężem na cekcyński  festiwal muzyczny, by spotkać zaprzyjaźnionych artystów i poznać nowych, nie przypuszczałam, że stanę się świadkiem także scen budzących przerażenie.

Trąba powietrzna powstaje wówczas, gdy ruch wirowy w atmosferze zostaje ograniczony do małego obszaru. W sobotę efekt tego wiru to ponad 300 ha powalonych 70-80-letnich drzew, zniszczonych 105 budunków, zginęła jedna osoba, kilkanaście zostało rannych, trwały dramatyczne poszukiwania kajakarzy.

Do Cekcyna w Borach Tucholskich przyjechaliśmy po godz. 13. Pogoda piękna, słoneczna i nagle ulewa. Po około 30 minutach ponownie wyjrzało słońce, ani śladu po ulewie, ciepło, ślicznie, wszystko wróciło na swoje miejsce. Na Jeziorem Cekcyńskim kończono montaż sceny, ustawiano sprzęt muzyczny, próbowano dżwięk – tu o godz. 20 miał być wielki festiwal. Atmosfera sielska. Plażowicze, spacerowicze, rodziny z dziećmi, pęczniało grono artystów i fanów muzyki elektronicznej, którzy witali się serdecznie, jak w dobrej rodzinie. Mnóstwo pamiątkowych zdjęć i rozmów, planów i dyskusji... Już ruszyło stoisko ze sprzedażą płyt, już urządzały się bary z napojami i grillem. Pięknie, przy typowo wakacyjnej pogodzie. Kiedy wielu ludzi udawało się na obiad  - tak mniej więcej około godz. 16. – nad horyzontem „coś szło”. Jedliśmy sławną tutaj pizzę, gdy to „coś” stanęło jak nieduży, ale bardzo wysoki parasol nad Cekcynem. Zrobiło się ciemno, zerwał się gwałtowny wiatr, lunęło, prawie zero widoczności, nagłe ochłodzenie, taki ziąb niemalże, szum w uszach. Po kilkunastu minutach „czarne coś” odpłynęło dalej i pojawiło się słońce – jakby nigdy nic się nie stało.

Ze wszystkich stron rozlegały się  ogłuszające alarmy, sunęły na sygnale wozy strażackie i policyjne samochody. Rozlegały się krzyki, że to była trąba. Wybiegliśmy na plażę – scena w strzępach. Silniejsi mężczyżni napinali liny powstrzymujące szkielet sceny, inni pośpiesznie ewakuowali zamoczony sprzet. Pojawiły się komunikaty, że festiwal jest zagrożony. Smutek i bezradność. Niektórzy postanowili odjechać, wracać do domu. Dość szybko jednak organizatorzy cekcynskiej imprezy odbyli naradę i postanowili ratować swój festiwal. Oznajmiono, że z godzinnym opóźnieniem, czyli o godz. 21., impreza rozpocznie się w domu kultury – mniej osób będzie mogło w niej uczestniczyć, bo sala nieduża, ale to „siła wyższa”. Natychmaist utworzyła się ekipa ludzi, którzy pomagali w przeniesieniu wszystkiego w inne miejsce, inni śledzili w internecie komunikaty meteorologiczne – kiedy w nich pojawiło się ostrzeżenie przed kolejną nawałnicą oraz komunikaty o tym, jakie zniszczenia wyrządziły trąby po sasiedzku, wielu ludzi było naprawdę przerażonych. Również i ja nie wiedziałam, czy droga do domu będzie bezpieczna.

Przerażenie udało się opanować, gdy impreza ruszyła. Muzyka absolutnie zwyciężyła. Niezwykłe w niej było to, że w Cekcynie tej muzyki słuchają wszyscy – można śmiało stwierdzić, że starcy i dzieci. Cekcyńska impreza burzy doszczętnie mit o tym, że muzyka elektroniczna jest niszowa, wydumana, nieprzyswajalna. To nieprawda. Wielu muzyków pojawiło się także w Olsztynie – bowiem Elektroniczne Pejzaże Muzyczne (w tym roku były po raz ośmy) i The Day of Electronic Music - to obecnie najstarsze i w pewien sposób bratnie cykle muzyki elektronicznej w Polsce, prowadzone w pewnej stałej koncepcji, a muzycy obu tych scen – nie rywalizują, lecz współpracują ze sobą.  

Dziś wrażenie z festiwalu muzycznego w Cekcynie i wiadomości o stratach wyrządzonych przez powietrzne trąby, przeplatają się ze sobą, jak światło i cień. Jak to w życiu.         

I jeszcze jedno – pragnę przesłać ukłony w stronę Marcina Chmary, przedsiębiorcy i muzyka z Cekcyna, lokomotywy napędowej tamtejszego festiwalu, twórcy zespołu Electronic Revival (grał w Olsztynie w roku 2010), w którym jest kompozytorem i głównym wykonawcą. Jako gospodarz imprezy organizuje wszystko, a potem jeszcze pojawia się na scenie i gra z zaproszonymi gośćmi. W sobotę nie oddał sceny trąbie powietrznej – przeniósł ją w inne miejsce i uspokoił nastroje, na ile się da.   

Elżbieta Mierzyńska


2012-07-15 18:18, Elżbieta Mierzyńska

Więcej informacji znajdziesz na Olsztyn24