Olsztyn24 - http://www.olsztyn24.com/
Jedz Owoce i Pij Mleko - Zajdziesz w Życiu Daleko

Kolejka do sztucznej krowy (fot. ŁCP - wszystkie)

Sześćdziesiąt sześć szkół z naszego regionu spotkało się w piątek (24.05) na boisku Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 3 w Olsztynie podczas drugiej edycji imprezy Jem Owoce Piję Mleko - w Życiu Zajdę Daleko. - Jeżeli weźmiemy pod uwagę skąd przyjechały do nas dzieci – uczestnicy imprezy oraz wiek tych uczestników, to mogę śmiało powiedzieć, że jest to największa tego typu impreza nie tylko w Polsce, ale i w krajach Unii Europejskiej – mówi Dariusz Wasiela, kierownik Sekcji Interwencji Agencji Rynku Rolnego w Olsztynie, organizatora imprezy.

Dzieci podzielono na dwie kategorie: „Przedszkolaki” i „Uczniaki”. Przedszkolaki to pięcio- i sześciolatki z przedszkoli oraz uczniowie klas 0 w szkołach podstawowych. Uczniaki to uczniowie klas 1–3 w szkołach podstawowych. Warunkiem uczestnictwa w piątkowych zawodach był udział co najmniej w jednym z promowanych przez ARR programów: „Szklanka Mleka w  Szkole” lub „Owoce w Szkole”. Drużyny startowały w pięciu konkurencjach: Marsz Jabłkowego Króla – który utrzymywał równowagę niosąc jabłko na głowie, Jeże Transportujące Marchewkę – niosące ją na własnym brzuchu i biegnące na czworakach, Toczenie Kapusty, Segregacja Owoców i Warzyw oraz Sztafeta Ogórkowa. Tworząc te konkurencje wykorzystano owoce i warzywa, właśnie po to, aby zachęcić młodych zawodników do spożywania ich.

Z pewnością udział w takich konkurencjach wymaga odpowiedniej sprawności fizycznej. I jakkolwiek tego rodzaju zmagania występują tylko podczas zawodów organizowanych przez ARR, to do ich sędziowania zaangażowano profesjonalnych sędziów.

- Czy gramy w piłkę ręczną czy też toczymy główki kapusty po boisku - profesjonalne sędziowanie wymaga zachowania odpowiednich standardów utrzymania linii startu, przebiegu trasy czy mierzenia czasu – wyjaśnia sędzia główny Zawodów Piotr Smoleński, nauczyciel wychowania fizycznego w szkole w Lamkowie. Pan Piotr jest sędzią wojewódzkim od dwudziestu lat.

- Rozgrywane tutaj konkurencje nie są wpisane do ogólnopolskiego Wykazu Dyscyplin Sportowych, ale ponieważ startowały tutaj dzieci, trzeba było zachować wszelkie standardy dobrego sędziowania, dobrego zachowania się. W tym celu trzeba było przeszkolić cały zespół sędziowski, ustalić jednolite zasady sędziowania, ustalić, na co zwracamy uwagę i sędziować tak, żeby nikt nie mógł nam niczego zarzucić. Bo przecież to właśnie dzieci są najbardziej wybredne i wymagające w tej kwestii. Na przykład za każdym zawodnikiem, który niósł marchewkę na brzuchu jako Jeż Transportujący Marchewkę szedł sędzia ze stoperem, który mierzył dokładnie czas, zazwyczaj najważniejszy parametr oceniania wyników zawodów sportowych - wyjaśnia Smoleński.

Ale w stosunku do tak małych dzieci, oprócz sędziowania potrzebna była jeszcze opieka nad zawodnikami. Sędziowie, oprócz tego, że mierzyli czas, prowadzili dziecko „za rękę”, podpowiadali, pomagali, aby wszystko odbyło się w sposób sprawny i przyjazny dla dzieci.

- Najważniejsze było, by wszystko odbywało się zgodnie z przepisami, zgodnie z regulaminem, sprawiedliwie i profesjonalnie. I zgodnie z praktyką sędziowską, w której i ja i większość tu pracujących sędziów mamy już kilkudziesięcioletnie doświadczenie – dodaje sędzia Smoleński.  

Ze Szkoły Podstawowej nr 2 im. Janusza Korczaka z Nowego Miasta Lubawskiego przyjechało pięcioro dzieci w wieku 7–10 lat. Takie drużyny dopuszcza regulamin imprezy. Startują w kategorii Uczniaki. A jak dzieci czują się w tej sytuacji? - Dobrze – pada zdecydowana odpowiedź. Bartek i Michał są tak przejęci przyjazdem na imprezę, że trudno im podać nazwy konkurencji, w których będą startować. - Potem dojdą do siebie – uspokaja ich wychowawczyni, Hanna Kowalska, nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej. W przypomnieniu sobie tych nazw pomagają im pozostali uczestnicy zespołu. Czy chcą wygrać? Bardziej pobawić się startując w niezwykłych konkurencjach tutejszych zawodów, które można chyba określić mianem: sportowych z „rolniczą” domieszką. Bo jak inaczej nazwać tak oryginalne konkurencje jak: toczenie główek kapusty czy bieg na czworakach z marchewką?

Agencja Rynku Rolnego zadbała o w pełni profesjonalną organizację zawodów. Mecenas Marcin Poczobutt czuwa nad właściwym przebiegiem imprezy od strony prawnej.

- Jeżeli są jakieś spory w związku z interpretacją regulaminu zawodów – będziemy podejmować odpowiednie decyzje - wyjaśnia mecenas.

Obawiano się też czy pogoda dopisze, w związku z czym szybko wprowadzono do regulaminu aneks przewidujący możliwość rozegrania wszystkich konkurencji na obiektach zakrytych. Na szczęście okazało się to niepotrzebne. Trudno wyobrazić sobie te plenerowe konkurencje rozgrywane w sali gimnastycznej. Poza tym dzieci straciłyby możliwość korzystania z przejażdżek bryczką czy na osiołku, nie mówiąc już o dojeniu krowy.

Do tego dojenia zachęcał gorąco prowadzący imprezę Dariusz Wasiela z ARR, który wielokrotnie powtarzał przez mikrofon, że czeka ono na miłośników wiejskich atrakcji. Nie wytrzymałem w końcu, poszedłem we wskazane miejsce i rzeczywiście zastałem tam krowę. Tyle, że plastikową. Z wymion tej makiety gromadka dzieciaków z zaangażowaniem pozyskiwała – tym razem wodę, ale zbiornik umieszczony w brzuchu manekina można też uzupełnić mlekiem, co wyjaśniła mi pani Kamila, opiekunka sztucznego zwierzęcia. Wtedy takie świeżo „udojone” mleko przelewa się do dużego gara i podgrzewa na ogniu.  

- Szkoła Podstawowa nr 5 z Zespołu Szkolno–Przedszkolnego w Ostródzie to największa szkoła w mieście – oznajmia z dumą opiekunka ostródzkiego teamu Danuta Szymczak. Przyjechała z regulaminową grupą pięciu zawodników, którym towarzyszy, również pięcioosobowa, grupa kibiców. Dziewczynki mają w rękach charakterystyczny gadżet, pompony znane z występów amerykańskich cheerleaderek. Widać, że amerykańska kultura masowa dociera coraz bardziej do Polski. Ale występów w stylu cheerleaderek ostródzianki nam jednak nie zaproponują. Będą tylko kibicować.

- I nie ma znaczenia, czy to będzie po amerykańsku – tłumaczy pani Danuta. - Ważne za to, że z sercem, z siłą. 

To kibicowanie bardzo ostródzkiemu zespołowi pomogło, o czym za chwilę.

- Miasto Olsztyn bardzo popiera tego rodzaju przedsięwzięcia – zapewnia prezydent Piotr Grzymowicz, który osobiście otworzył zawody. - Musimy dbać przede wszystkim o tych najmłodszych, żeby otrzymali w szkole zdrowy posiłek. Myślę, że jest to wspaniała akcja. Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. Szacujemy, że nawet do dwudziestu procent naszych, olsztyńskich dzieci nie zabiera do szkoły drugiego śniadania, bo rodziców na to nie stać. A więc bardzo ważnym jest, że my jako samorząd, jak również włączające się w to przedsięwzięcie różne instytucje, jak choćby Oddział terenowy Agencji Rynku Rolnego, mamy możliwość pomocy, która jest tym dzieciom udzielana. Miasto uzyskuje od wojewody kilkumilionowe dotacje na dożywianie dzieci i absolutnie jest to naszym podstawowym obowiązkiem, ażeby jako samorząd dbać o tych, którzy tego potrzebują. Na dzisiejszy festyn sportowy przyjechały dzieci z całego województwa. To dla nich bardzo emocjonujące, dzieciaki są uśmiechnięte i radosne a przed nimi wspaniałe nagrody, ufundowane przez sponsorów. Jestem przekonany, że dzisiejszy dzień na długo pozostanie w pamięci tych najmłodszych i jednocześnie potwierdzi, że tego typu akcje jak najbardziej powinniśmy wspierać. Bo przecież później to, już dorosłe pokolenie, będzie prezentowało pewne nawyki, także żywieniowe, które ukształtujemy dzisiaj. A jeżeli będzie to społeczeństwo zdrowe, to będziemy musieli mniej wydawać na różnego rodzaju leczenie. Lepsze jest zapobieganie, zadbanie o zdrowie już na tym etapie życia naszych najmłodszych. Wpojenie im pewnych nawyków zdrowego żywienia.  

Andrzej Milkiewicz, dyrektor Oddziału Terenowego Agencji Rynku Rolnego w Olsztynie, jest także pełen optymizmu.

- W tym roku liczba startujących ekip powiększyła się dwukrotnie - mówi dyrektor. - Przyjechało ponad trzystu uczestników w wieku od pięciu do dziesięciu lat. To są dzieci zerówek i klas jeden – trzy. Nikt w kraju nie robi takiej imprezy dla małych dzieci. W tej kategorii czyli Przedszkolaki i Uczniaki jest to jedyna impreza w Polsce, nie wiem, czy nie w Europie. Bo na pewno łatwiej jest organizować imprezy dla starszej młodzieży. Tutaj wymaga to większej liczby specjalnych opiekunów do dzieci, które są przecież bardzo spontaniczne. Ale ta ich spontaniczna radość jest też dla nas cenna. I ważne jest to, że dzieci już od najmłodszych lat mogą znać nasze programy i bawić się na organizowanych przez nas zawodach sportowych. I chodzi też o to, żeby udział w imprezie nie polegał wyłącznie na rywalizacji na boisku. Ale żeby w otoczeniu tego boiska dzieci mogły zobaczyć, jak wygląda krowa, dlaczego się ją doi, skąd się bierze mleko. Teraz zachęcamy je do jedzenia owoców, picia mleka a potem przez cały rok ARR zaopatruje szkoły w owoce i mleko w ramach programów unijnych: Mleko w Szkole i Owoce w Szkole, z których korzysta 90% dzieci z naszego województwa. To jest efekt również tego rodzaju działań edukacyjnych, takich masowych imprez. Czyli można powiedzieć, że odnosimy tutaj dosyć duży sukces i na pewno jesteśmy dużo powyżej średniej krajowej. Efekty takiej pracy od podstaw poprzez dyrektorów szkół, poprzez burmistrzów, wójtów ale również poprzez organizację takich imprez są widoczne. Cieszymy się z tego bardzo i będziemy się starali tego rodzaju działania edukacyjne prowadzić. Na takie działania zwraca także uwagę Komisja Europejska, która przydziela środki na mleko czy na owoce w szkole. Także ważne są dla nich działania edukacyjne, które wyrobią u młodych pokoleń odpowiednie nawyki żywieniowe. Bo do mleka być może przekonywać nie trzeba, natomiast owoce i warzywa my, dorośli jemy ze względu na zasady zdrowego odżywiania się, na utrzymanie kondycji natomiast dzieci trzeba dopiero tego nauczyć. One później chętnie po to sięgną. Dla szkół podstawowych mleko białe i owoce są oferowane nieodpłatnie. Natomiast mleka smakowe, jogurty sery już trochę kosztują.

Słychać jednak głosy, że mleko wcale niekoniecznie służy wszystkim dzieciom. Wręcz szkodzi tym, których organizmy go nie tolerują.

- Nie wiem skąd te głosy się biorą – ripostuje dyrektor Milkiewicz. - Na pewno badania naukowe tego nie potwierdzają. Znakomita większość ekspertów jest zdania, że mleko jest zdrowe. Jedyny i najbardziej przyswajalny wapń jest w mleku. A czym jest wapń dla kości naszych i naszych dzieci to sami dobrze wiemy. Oczywiście czasem możemy mówić o nietolerancji laktozy, na którą uskarża się około piętnastu procent dzieci. Ale tu mogą pomóc produkty ze sfermentowanego mleka, jak jogurty. Zamiast picia mleka należy wtedy zjeść jogurt. No bo jak inaczej dostarczymy organizmowi ten wapń?

Zatem mleko trzeba pić, żeby mieć zdrowe kości. A żeby ogólnie dobrze się rozwijać, to trzeba również uzupełnić to witaminami czyli owocami i warzywami.

- I dlatego jesteśmy tutaj i propagujemy zdrowe odżywianie się – podsumowuje Milkiewicz.

Na imprezie spotkałem burmistrza Barczewa Lecha Nitkowskiego. Barczewo nie jest co prawda strasznie daleko, jednak, aby dotrzeć do Olsztyna, a potem wrócić trzeba przejechać tych parędziesiąt kilometrów.

- Nie jestem tu przypadkiem – mówi Nitkowski. - W tym programie jest jedna z moich placówek, Niepubliczna Szkoła z Lamkowa. Jedz Owoce Pij Mleko A Zajdziesz Bardzo, Bardzo Daleko – ja się z tym zgadzam. To rewelacyjny pomysł, w realizacji którego bierze udział bardzo dużo szkół. I to, z jakim zaangażowaniem te dzieciaki walczą na tych Orlikach - to tego życzę sportowcom.

Dzieci z klasy Zero ze szkoły w Zaborowie wiedzą, że mleko daje krowa. W przeciwieństwie do ich niektórych rówieśników w mieście, którzy podobno czasem nie są tego do końca pewni. Sami zaborowiacy jeszcze krowy nigdy nie doili bo, jak stwierdził jeden z nich: „ja nie mam farmerstwa”. Za to inny z jego kolegów pił już nawet mleko prosto od krowy. Co prawda działo się to na wystawie rolniczej, bo mieszkańcy jego domu na wsi też kupują w sklepie ten odżywczy płyn. Eh, signum temporis. Tym bardziej chętnie stanęli więc wszyscy goście z Zaborowa przy plastikowej krowie i zajęli się dojeniem jej.

- Przyjechaliśmy tutaj z Grupą Szóstą, to są dzieci pięcio-, sześcioletnie i naprawdę świetnie się bawimy. Bardzo dziękujemy organizatorom tej imprezy - mówi nauczycielka z olsztyńskiego Przedszkola Miejskiego nr 5 Joanna Myślak-Orzechowska.

Dzieci w przerwie zawodów oglądają różne atrakcje przygotowane przez organizatorów imprezy, zwiedzają stoiska rozstawione na obrzeżach boiska szkolnego, oglądają osiołka i konie i przymierzają się do przejażdżki bryczką.  Na jednym ze stoisk pszczelarz i emerytowany nauczyciel Florian Bokota z Dobrąga pokazuje jak zbudowany jest pszczeli ul, jak się w nim umieszcza plastry i wyjaśnia, że sześciokątny kształt pszczelich gniazd nie jest przypadkowy. - Jako matematyk wiem, że ta figura ma szczególne właściwości - informuje Bokota.

Na pewno grupa z Piątki jest dobrze widoczna na tle pozostałych, ponieważ maluchy chodzą zwartą grupą w specjalnych, z daleka widocznych kamizelkach.

- Dzięki temu zawsze wiemy, gdzie są i nawet gdyby któreś dziecko odłączyło się od grupy, to od razu je znajdziemy – dodaje ich opiekunka.

Ich starsi koledzy angażują się z pasją w oglądanie stoiska przygotowanego przez Wojsko Polskie. Dla większości chłopców możliwość postrzelania czy choćby przymierzenia się do celu z ćwiczebnego karabinu albo pistoletu to wielka atrakcja. Wielkim powodzeniem cieszy się też policyjna skoda, którą przyjechało dwóch funkcjonariuszy z drogówki.

- Dla policjanta takie spotkanie z dziećmi to jakby zupełnie inny rodzaj służby, jakkolwiek także odpowiedzialny. Dzieci podchodzą entuzjastycznie do policji. Są uśmiechnięte i głównie się bawią – mówi posterunkowy Krzysztof Witkowski z Wydziału Kontroli Ruchu Drogowego i Wykroczeń KMP Olsztyn. W policyjnej Skodzie siedzi gromadka kilkuletnich „policjantów” w białych czapkach drogówki a ich uszczęśliwione miny świadczą, że to naprawdę wyjątkowy dzień dla nich.

- Na co dzień zajmujemy się zdecydowanie poważniejszymi sprawami i taki przyjazd do szkoły to mała odskocznia od codziennych obowiązków – dodaje Witkowski.

Kolejną taką atrakcją był też dla dzieci wóz bojowy straży pożarnej, który kusił męską część młodej publiczności swoim specjalistycznym oprzyrządowaniem. Jakkolwiek zdecydowana większość chłopców wolała jednak zwiedzanie stoiska wojskowego.

Z każdej drużyny jedno dziecko mogło też przywieźć plakat promujący zdrowy tryb odżywiania się. Nagrodą w tej konkurencji jest ufundowany przez Aeroklub Warmińsko - Mazurski przelot nad miastem dla dziecka – twórcy nagrodzonej pracy oraz sprzęt CD dla jego szkoły. Swoje nagrody w tej kategorii odebrały: Marta Wiśniewska ze Szkoły Podstawowej nr 30 w Olsztynie oraz Weronika Kozłowska z olsztyńskiego Przedszkola Miejskiego nr 5.

Zajrzyjmy jeszcze na boisko.

- Kiedy jabłko spadnie, cofamy się do miejsca, w którym spadło, podnosicie je i idziecie dalej. Poza tym nie wolno dotykać jabłka rękami – sędzia Piotr Wiśniewski instruuje Uczniaków startujących w Marszu Króla Jabłkowego, podczas którego należy jabłko przenieść na głowie. Uczniaki mają oczywiście większy stopień trudności, ponieważ każdy Przedszkolak może to jabłko podtrzymywać ręką. Ale Uczniak już nie. Przedszkolaki toczą też jedną kapustę, a Uczniaki z kolei już dwie.

Zacięte zmagania trwały na Orliku przez cały dzień. Oczywiście dzień rozumiany w kategoriach szkolnych, czyli gdzieś do godziny czternastej. A potem przyszedł czas na wręczanie nagród. Co prawda zawody utrzymano w konwencji żartobliwej zabawy, ale nagrody ufundowane przez sponsorów były już całkiem poważne. Zgodnie z ich regulaminem, zdobywcy pierwszego miejsca otrzymali rowery, za drugie miejsce wręczano deskorolki, a za trzecie hulajnogi. Ci, którzy zajęli dalsze miejsca, odebrali: karnety na tor kartingowy, karnety na kursy robotyki, karnety pływackie ufundowane przez szkołę Delfin, również zabawki ufundowane przez firmę Agroma oraz inne prezenty ufundowane przez kolejnych sponsorów: Radio Olsztyn i Agencję Rynku Rolnego.    

Organizatorzy pomyśleli tu o wszystkich małych uczestnikach zawodów.

- Chcieliśmy uhonorować szczególnie te maluchy z zerówek, tak, żeby każde dziecko dostało jakiś prezent za uczestnictwo - puzzle albo jakieś inne małe drobiazgi. Wszystkie dzieci, które chodzą do Zerówek, ze wszystkich dwudziestu trzech ekip zostały w ten sposób obdarowane. Dyrektorzy szkół otrzymali dyplomy, natomiast wszystkie dzieci drobne upominki ufundowane przez ARR i innych fundatorów. W kategorii Uczniaki upominki wręczono do trzynastego miejsca w klasyfikacji – mówi dyrektor Milkiewicz.  

W kategorii „Przedszkolaki” wygrały maluchy ze Szkoły Podstawowej w Bartach.

- Mamy dwie godziny wf w Oddziale Przedszkolnym, tak więc cały rok szkolny pracowaliśmy na dzisiejszy sukces. Drużyna na zawody została wyłoniona podczas wewnątrzszkolnych eliminacji. Próbowaliśmy wszystkich tych konkurencji i wybraliśmy te dzieci, które najlepiej sobie radziły – mówi Paweł Romaszko, nauczyciel wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej w Bartach.

- Czuję się dobrze, fajnie jest wygrać zawody – dodała sześcioletnia Nadia Drumińska z Bartów, która po raz pierwszy wzięła udział w takiej imprezie. Na wygranym rowerze będzie jeździła po podwórku.

- No to udało się. Szczęśliwi? – pytam uczniaków ze Szkoły Podstawowej nr 5 wchodzącej w skład Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Ostródzie. - Tak! - odpowiada radosny chór dziecięcych głosów.

- Ja też bardzo się cieszę – dodaje ich opiekunka Danuta Szymczak, nauczycielka wf. - To nasza pierwsza impreza i taki sukces od razu. Dużo ćwiczyliśmy, aż do znudzenia czasem. Ale wszystkie dzieci pracowały bardzo chętnie i z zaangażowaniem. I nawet kibice pomagali. Też ćwiczyli razem z nami. Drużynę wybieraliśmy w eliminacjach szkolnych. Te dzieci, które są najsprytniejsze…

Kapitan zwycięskiej drużyny Stefan Chmielewski czuje się „bardzo dobrze”. Niewiele więcej mogę jednak wydobyć od wzruszonego młodego człowieka, który, jak sam przyznał, aż się popłakał z radości.

Łukasz Czarnecki-Pacyński


2013-05-25 18:52, Łukasz Czarnecki-Pacyński

Więcej informacji znajdziesz na Olsztyn24