Olsztyn24 - Gazeta On-Line
Portal Informacyjny Miasta Olsztyn i Powiatu Olsztyńskiego

Olsztyn24
R E K L A M A
W E R S J A   M O B I L N A   O L S Z T Y N 2 4    P O L E C A M Y
Strona Olsztyn24 na urządzenia mobilne z ekranem dotykowym Projektowanie stron internetowych, tworzenie stron, agencja interaktywna NETTOM.com
R E K L A M A
Wydrukuj Email
Tadeusz Iwiński | 2017-09-19 21:14 | Rozmiar tekstu: A A A

Nowe spory o historię

Olsztyn24
 
Po 13 latach od uchwały Sejmu z 10 września 2004 r. powróciła ze zdwojoną siłą kwestia reparacji wojennych od Niemiec. Wtedy, w owym 4-punktowym dokumencie – o czym się już dziś zupełnie nie pamięta – akcent położono nie na same żądania reparacji od RFN, lecz na odpowiedzialność odszkodowawczą władz w Berlinie. Uczyniono tak ze względu na praktyczne efekty owego podejścia.

Stwierdzono oczywiście, iż Polska nie otrzymała stosownej kompensaty finansowej za olbrzymie zniszczenia oraz straty materialne i niematerialne spowodowane niemiecką agresją, okupacją, ludobójstwem i utratą niepodległości oraz wezwano rząd do jak najszybszego przedstawienia opinii publicznej szacunku strat poniesionych przez nasze państwo i jego obywateli.

Jednak kluczowy był apel do rządu Republiki Federalnej Niemiec o uznanie bezzasadności i bezprawności ROSZCZEŃ odszkodowawczych kierowanych PRZECIWKO POLSCE, a także o zaprzestanie kierowania na drogę sądową lub administracyjną tych obywateli niemieckich, którzy ponieśli szkody wskutek przesiedleń i utraty majątku wynikających z Umowy z Poczdamu oraz późniejszych procesów repatriacji. Aktywny był wówczas jeszcze tzw. Związek Wypędzonych Eriki Steinbach (CDU), a rozmaite kroki podejmowało Powiernictwo Pruskie, zajmujące się m.in. losami „późnych przesiedleńców”, którzy wyjechali z Polski w latach 70. i 80., przy czym część z nich usiłowała odzyskać majątki pozostawione zwłaszcza na Warmii i Mazurach. W tym kontekście głośna była, ciągnąca się przez wiele lat w naszych sądach, precedensowa sprawa Agnes Trawny, która zostawiła swój dom w Nartach, niedaleko Szczytna.
R E K L A M A
banner
Na szczęście obecnie taka sytuacja już nie istnieje i nie mamy do czynienia z podobnymi roszczeniami. Mówiąc najkrócej – po 72 latach od zakończenia II wojny Polska ma wciąż moralny tytuł do odszkodowań, ale (czy się to komuś podoba czy nie) NIE PRAWNY CZY POLITYCZNY. Cała sytuacja została już dobrze zanalizowana w ostatnim czasie i sam pisałem o tym na łamach „Rzeczpospolitej” („Groźba silniejsza od ruchu” 13 IX br.). PiS często przywołuje fakt, iż Niemcy zakończyły wypłatę ostatniej raty odszkodowań (m.in. Francji i Belgii) za I wojnę stosunkowo niedawno, bo w 2010 r. Ale jego politycy zapominają lub po prostu nie wiedzą o tym, że na początku lat 50. ustalono, iż finalizacja zobowiązań nastąpi dopiero po zjednoczeniu Niemiec, stąd powrócono do płatności właśnie w 1996 r. A co niemniej ważne – tamte decyzje były oparte na systemie wersalskim, a te po 1945 r., na innym, odmiennym, czyli systemie poczdamskim.

Ów system (co stało się już powszechną wiedzą) w tym konkretnym przypadku przewidywał, iż Polska miała otrzymać 15% reparacji radzieckich, a o sposobie realizacji tego zapisu decydował ZSRR. Gdy w sierpniu 1953 r. władze polskie – zaraz po tym, jak uczynił to Związek Radziecki (podobnie postąpiły 3 pozostałe mocarstwa okupacyjne Niemiec: USA, Wielka Brytania i Francja) – zrezygnowały oficjalnie z reparacji była to decyzja wtórna i czysto formalna. Czołowi działacze PiS nie przyjmują tego do wiadomości. Najdalej posunął się Antoni Macierewicz twierdząc, iż to nieprawda: „to sowiecka kolonia, nazywana Polską Republiką Ludową, zrezygnowała z części reparacji odnoszących się do równie marionetkowego państwa pod nazwą Niemiecka Republika Demokratyczna”. Choć ta Polska (NIE ISTNIAŁA ŻADNA INNA!) nie była wówczas w pełni suwerenna, ale powszechnie uznawano ją za podmiot prawa międzynarodowego. Gdy czytam więc takie słowa obecnego szefa MON, to szczerze żałuję, iż przestał się już zajmować Indianami Keczua w strefie andyjskiej.

Biuro Analiz Sejmowych przedstawiło niedawno opinię, iż rząd w Warszawie może jednak ubiegać się o reparacje. Miażdżącej jej oceny dokonał wybitny znawca prawa międzynarodowego prof. Władysław Czapliński. Wskazał m.in., że zawarcie w 1990 r. traktatu 2+4 o ostatecznej regulacji w odniesieniu do Niemiec zakładało zamknięcie wszystkich kwestii spornych wynikających z II wojny światowej. Ani w podpisanym zaraz potem polsko-niemieckim układzie granicznym ani w dwustronnym traktacie z 1991 r., o dobrym sąsiedztwie i pokojowej współpracy, nie odnoszono się do sprawy reparacji. Nie czynił też tego rząd PiS w latach 2005-2007. Zrzeczenie się przez Polskę reparacji kilka razy potwierdzali przedstawiciele naszych władz, m.in. w latach 1970 i 2004. W aspekcie prawa międzynarodowego szczególne znaczenie ma to, że Polska w 1996 r. wyrażając zgodę na jurysdykcję Haskiego Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości wyłączyła się ze sporów mających swe źródło w wydarzeniach sprzed 1989 r. Wtedy miało to nas zabezpieczyć przed niemieckimi roszczeniami majątkowymi. Prof. Czapliński konkluduje surowo, iż: „opinii BAS nie należy traktować jako autorytatywnej. Ewidentnie pisana była na zamówienie polityczne. Oparcie na niej roszczeń reparacyjnych w stosunku do Niemiec NARAZIŁOBY NAS NA ŚMIESZNOŚĆ, a to ostatnia rzecz, na którą państwo w stosunkach międzynarodowych może sobie pozwolić”.

Otwieranie puszki Pandory?

27-stronicowa ekspertyza Bundestagu, której fragmenty niedawno zamieścił „Frankfurter Allgemeine Zeitung” ocenia ewentualne roszczenia za przedawnione. Dodam, iż w skrajnej interpretacji tego typu działania mogłyby zostać uznane nawet za próbę podważania ładu jałtańsko-poczdamskiego. Powyższe analizy w jakimś stopniu oddają nastroje naszych obywateli. W najnowszym sondażu „Dziennika Gazety Prawnej” większość z nas chce reparacji, ale 61% przyznaje, iż „Polska nie ma na to szans”. Być może pewnym rozwiązaniem rysującego się sporu byłyby dodatkowe wypłaty przez RFN dla żyjących jeszcze więźniów obozów koncentracyjnych i robotników przymusowych (lub członków ich rodzin). Pewne sumy w przeszłości już przekazywała powstała w 1991 r. Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie. Według prezesa tej Fundacji Dariusza Pawłosia, udział Polski w zadośćuczynieniu, które Niemcy wypłaciły ofiarom poszkodowanych w II wojnie krajów wynosił tylko 1,5 mld euro z ponad 70 mld. W grę wchodziłoby też np. utworzenie zasilanego środkami naszego zachodniego sąsiada funduszu np. na stypendia dla młodzieży ze słabiej rozwiniętych regionów Polski. Jednak należy odróżniać reparacje wojenne (dla danego państwa) od roszczeń osób indywidualnych, np. wobec przedsiębiorstw niemieckich wykorzystujących pracę przymusową.

Poważnym błędem byłoby wejście w otwarty spór z Niemcami – głównym partnerem gospodarczym Polski (roczne obroty ok. 100 mld euro) i najważniejszym partnerem politycznym w Europie. Czy jest jeszcze nadzieja, iż rząd PiS i prezes tej partii zejdą z drogi, po której ostatnio kroczą? Oby! W przeciwnym razie istnieje groźba swoistej powtórki sytuacji znanej z mitologii greckiej legendy o puszce Pandory. Zeus mszcząc się na Prometeuszu za wydarcie niebu ognia ofiarował tej pierwszej kobiecie w posagu puszkę pełną kłopotów, smutków i utrapień. Prometeusz nie ufał Zeusowi ani jego darom. Ale jego brat Epimeteusz („mądry po szkodzie”) ożenił się z Pandorą i otworzył puszkę. Otóż nie warto dziś w naszej polityce zagranicznej podążać ścieżką Epimeteusza.

Tadeusz Iwiński

Komentarze [8]
~Anna / 2017-09-29 21:26
Warto czytać nie tylko po niemiecku: http://niezalezna.pl/204594-prl-nie-zrzekla-sie-reparacji-od-niemiec-dokument-onz-lamie-narracje-o-zamknietej-sprawie
~Anna / 2017-09-21 23:23
Tak, to prawda - nie znam niemieckiego i nie znam tak wielu języków jak pan. Znam tylko angielski, rosyjski i hiszpański. Nie jestem prawnikiem, tylko inżynierem. Mam swoją firmę. Kawał swojego życia od wielu lat spędzam poza krajem. Rozmawiam z ludźmi, zwykłymi, przypadkowo poznanymi; nie z politykami, nie na oficjalnych konferencjach. Mam bogatą historię rodzinną i duży garb rodzinny związany ze stratami rodzinnymi, majątkowymi w wyniku II wojny światowej. Garb ten został powiększony przez lata ustroju komunistycznego. Nigdy nie stałam po stronie PRL, wyrosłam w domu, w którym przynależność do PZPR czy ZSL skreślały człowieka, bo można było nie należeć, można było wybierać. Nikt siłą nie zmuszał do tego żeby opowiedzieć się po stronie PRL. Historię I jak i II wojny światowej znam dobrze. Fakt, że rząd PiS w okresie 2005-2007 nie odnosił się do reparacji wojennych nie znaczy, że o nich nie myślał. Powszechnie znaną informacją jest to, że w roku 2004 na polecenie prezydenta Ś.P. Lecha Kaczyńskiego oszacowano poniesione przez Warszawę na ok. 45,3 mld dol. Prezydent Lech Kaczyński jak i ówczesny PIS również myśleli o reparacjach wojennych. A Prezydent Lech Kaczyński był wybitnym prawnikiem i zapewne wiele z przytoczonych przez pana aktów prawnych znał doskonale. Pozdrawiam.
~Tadeusz Iwiński / 2017-09-21 21:25
Z przykrością stwierdzam,że Pani Anna NIE jest w stanie przytoczyć jakiegokolwiek argument PRAWNEGO na rzecz otrzymania w 72 lata po II wojnie reparacji od Niemiec.Bo-niestety-NIE ma takiego argumentu! Tak Polskę "urządziły" cztery wielkie mocarstwa,które okupowały Niemcy:USA,Wielka Brytania,Francja i ZSRR.Każde z nich,na mocy Umowy Poczdamskiej,uzyskało prawo do reparacji ze swojej strefy w Niemczech (Polsce przyznano 15% reparacji radzieckich). Ale na początku lat 50. WSZYSTKIE te 4 państwa zrezygnowały z tych reparacji, gdyż nie chciały osłabiać związanych ze sobą dwóch państw niemieckich utworzonych w 1949r.-Amerykanie,Brytyjczycy i Francuzi: Republiki Federalnej Niemiec,a Rosjanie: Niemieckiej Republiki Demokratycznej. I rezygnacja ówczesnego rządu polskiego z reparacji w 1953r. miała już tylko FORMALNE znaczenie. Kluczem była konkluzja traktatu 2+4 (oba te państwa niemieckie i 4 mocarstwa) z 1990r.,iż zakończone są wszelkie rozliczenia za II wojnę światową.Polskie rządy wielokrotnie to potwierdzały, również rząd PiS w okresie 2005-2007 tego NIE kwestionował. Możemy więc obecnie tylko liczyć (o czym wspominałem w swoim tekście). iż Niemcy -poczuwając się do moralnych zobowiązań DOBROWOLNIE zaproponują określone świadczenia plus np. dodatkowo stworzą jakiś Fundusz stypendialny dla polskich studentów. PS. Czytanie materiałów w językach obcych (także w w niemieckim) jest tylko plusem i tego Pani też życzę. W żadnym przypadku nie może być zaś traktowane jako zarzut. Niestety ignorancja nie boli. Z ukłonami- T.I.
~Anna / 2017-09-21 13:13
To przykre, że dla pana "Frankfurter Allgemeine Zeitung" jest głównym źródłem wiedzy i na podstawie niemieckiej prasy wyciąga pan wnioski i poucza Polaków. Pewnie pan o tym nie pamięta, ale to Niemcy byli agresorem, to Niemcy zniszczyli polskie miasta i wymordowali tak dużą część Narodu Polskiego. Cytowanie niemieckiej prasy jako odpowiedź na zasadne roszczenia państwa, które do dzisiaj podnosi się po II winie światowej może tylko napawać smutkiem. A co do Pandory, to niestety nie ma pan racji, a wyśmiewanie kogoś jest dziecinne.
~do Anna / 2017-09-21 09:18
Brawo pani Anno.
~Tadeusz Iwiński / 2017-09-21 00:45
Niejaka Pani "Anna",jak widzę,postawiła sobie za cel krytykować NIEMERYTORYCZNIE k a ż d y mój wpis na tym portalu.Niemerytorycznie,gdyż i tym razem nie potrafi sięgnąć po jakikolwiek argument,a insynuacje i obelgi nie zastąpią meritum sprawy Ma do tego oczywiście prawo.Ale zapytam nieśmiało-czy Pani wie cokolwiek np. nt. prawa międzynarodowego, zapisów traktatowych itd.? Nie wygląda na to! Polska została straszliwie zniszczona przez faszystowskie Niemcy i o tym nigdy nie należy zapominać,straty trzeba oszacować itd. Przed 13 laty byłem przewodniczącym specjalnej sejmowej podkomisji, która projekt analizowanej przeze mnie uchwały przedstawiła, więc stawiane zarzuty są kuriozalne. Powtarzam- moralnej odpowiedzialności z Niemiec nigdy nikt i nic nie zdejmie,więc Polska ma oczywiście moralny tytuł do odszkodowań,ale z prawnego punktu widzenia (niestety) już nie. Wskazałem przy tym,co jeszcze pod względem materialnym możemy np. zrobić.Nawiasem mówiąc, w dzisiejszym wydaniu bodaj najważniejszego niemieckiego dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung",w wyważonym artykule na pierwszej stronie pt. "Eine Existenzfrage " autor pisze ze smutkiem:"W polsko-niemieckich stosunkach po prostu coś się zepsuło i to będzie trudno naprawić'. PS. a gdyby jakiś Grek przeczytał Pani interpretację mitu o Pandorze,to wziąłby się za boki. Ze śmiechu!
~Anna / 2017-09-20 22:21
Nie dziwi mnie postawa autora, no cóż jeżeli było się elementem komunistycznego systemu - to trudno teraz negować jego spuściznę. A jeśli chodzi o pańskie wodolejstwo i wykład dotyczący Pandory to proszę pogłębić swoją wiedzę: bo wersji dotyczących otwarcia beczki (puszki) jest kilka. W innych dwu wersjach tej legendy to Pandora otworzyła beczkę. A niejaki Iwiński zrzucił winę na Epimeteusza, bo dalej nie doczytał. Ot, i tak samo z pańskimi wywodami o reparacjach wojennych. Warto czytać, słuchać. Warto pamiętać o zniszczeniu Warszawy, o stratach jakie ponieśliśmy jako naród. No..... chyba, że ktoś się z tym narodem nie identyfikuje (o c jednak pana nie posądzam).
~ / 2017-09-20 07:56
kraj całkowicie zniszczony po wojnie isiedzieć cicho ,a trzeba byłoby zapytać naszych ojców co sądzą o tym zachowawczym stylu który reprezentuje P.Iwiński
Dodaj komentarz
Komentarze w Olsztyn24 pojawiają się po akceptacji moderatora.
Autor komentarza
Na podstawie Ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny [Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 ze zmianami] - ochronie dóbr osobistych służą również pojęcia zniesławienia i zniewagi, które to działania są przestępstwami i popełnienie ich pociąga odpowiedzialność karną. Karane są one karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności, w zależności od charakteru przestępstwa. Redakcja Olsztyn24 nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy.
Media społecznościowe
Olsztyn24 w Google+
R E K L A M A
Podobne artykuły
Najnowsze artykuły
Polecane wideo
Najczęściej czytane
Ostatnie komentarze
Najnowsze galerie
obrazekUkazała się książka upamiętniająca Erwina Krukaczytaj »
RSS| O Gazecie| Nasze loga| Regulamin Olsztyn24| Kontakt| Reklama| Copyright by Olsztyn 24. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Pracuj.pl