Olsztyn24 - Gazeta On-Line
Portal Informacyjny Miasta Olsztyn i Powiatu Olsztyńskiego

Olsztyn24
R E K L A M A
W E R S J A   M O B I L N A   O L S Z T Y N 2 4    P O L E C A M Y
Strona Olsztyn24 na urządzenia mobilne z ekranem dotykowym Projektowanie stron internetowych, tworzenie stron, agencja interaktywna NETTOM.com
R E K L A M A
Wydrukuj Email
Paweł Jarząbek | 2015-02-04 19:48 | Rozmiar tekstu: A A A
Ping? Pong!

Nikomu nie wolno się z tego śmiać

Olsztyn24
Paweł Jarząbek
Jak to śpiewa Perfect? „Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym”. Wielki to jest hit, poruszający, ciarki po plecach przechodzą, gdy Grzegorz Markowski wyśpiewuje złotą myśl.

Żartuję, oczywiście. Cóż to znaczy: zejść ze sceny niepokonanym? Zdobyć szczyt i się wycofać? I co dalej? Na drutach robić, modele samolotów sklejać, ptaszki jeno dokarmiać i czekać wiosny – z nadzieją, że człowiek od samego słońca młodszy się zrobi.

Agnieszka Radwańska przegrała w tenisowym Australian Open z Venus Williams. Amerykanka ma 35 lat. Wygrała w karierze siedem wielkoszlemowych turniejów. Na korcie zarobiła prawie 31 milionów dolarów, ani chybi drugie tyle wpadło jej z kontraktów reklamowych. Z samych bankowych odsetek mogłaby żyć jak chiński cesarz albo i lepiej. Gdyby kilka lat temu zeszła z kortu niepokonana, jak radzi z przejęciem wokalista Perfectu, miałaby na koncie parę milionów dolarów mniej, ale nadal byłaby bogata nieprzyzwoicie. Ale nie zeszła. Gra dalej. Co rusz przegrywa z tenisistkami, które jeszcze parę lat temu mogłyby za nią co najwyżej torbę z rakietami nosić. Czasem wygrywa, jak teraz z Radwańską, ale już coraz rzadziej. Co jej każe biegać po korcie i – trzymając się przesłania złotej myśli Perfectu – rozmieniać sławę na drobne? Ano prosta rzecz ja trzyma. Sport, mianowicie. Venus Williams kocha sport.
R E K L A M A
banner
Czytam komentarze internautów na temat Justyny Kowalczyk. Że powinna dać sobie spokój, że w kółko ma jakiś problem, że przegrywa, z kim się da. Że rozmienia swoją sławę na drobne. Guzik prawda. To jest tylko i wyłącznie jej sprawa, co chce robić ze swoim życiem i ze swoją sławą. A poza tym nie sztuką jest kibicować komuś, kto wciąż wygrywa. Sztuką jest być przy kimś wtedy, gdy mu nie idzie.

Z górą trzydzieści lat temu była w Polsce ogólnonarodowa dyskusja na temat tego, czy karierę powinna już kończyć Irena Szewińska, moim zdaniem osoba numer jeden w historii polskiego sportu. Zaczynała w 1964 roku na olimpiadzie w Tokio – od złota w sztafecie i srebra w skoku w dal i w biegu na 200 m. Potem były medale na igrzyskach w Meksyku, Monachium i w 1976 r. Montrealu (pamiętne złoto z rekordem świata na 400 m). Dwa lata później pani Irena zdobyła jeszcze brąz mistrzostw Europy na 400 m. W 1980 r. miała już 34 lata i żadnej gwarancji, że kolejny olimpijski start – tym razem w Moskwie – przyniesie jej sukces, a nie porażkę. Przyniósł porażkę – nie weszła nawet do finału biegu na 400 m. Zaraz potem zakończyła karierę. Jeśli jest na tym łez padole ktokolwiek, kto twierdzi, że Szewińska źle zrobiła, nie schodząc ze sportowej sceny w blasku jupiterów oświetlających tryumfatorów, ten jest z gatunku gamoniowatych i nie czuje sportu. Irena Szewińska nie doznała w Moskwie żadnego uszczerbku na swoim sportowym honorze. Bo porażka jest taką samą częścią sportu jak sukces. (A nawet dużo większą częścią, bo częstszą).

Niech o tym pamiętają ci, którzy teraz podśmiewają się z dzielnej Justyny Kowalczyk. Która - powtórzę - niech robi ze swoim życiem, co jej się podoba. I nikomu nie wolno się z tego śmiać (jak śpiewała – dużo mądrzej niż Perfect – toruńska Kobranocka). Ani w ogóle się w to mieszać.

I to by było na tyle.

Paweł Jarząbek

*****

Felietony Pawła Jarząbka ukazują się również w Gazecie Gietrzwałdzkiej

Komentarze [3]
~Kudłaty / 2015-02-06 13:51
Nie czujący sportu są przede wszystkim nasi kochani wybrańcy narodu - zamiast wywalać grube miliardy na „naukę” religii, korzystniej byłoby te pieniądze przekierować na dodatkowe godziny wf, czy sportowe zajęcia pozalekcyjne. Modlitwa nie da zdrowia, natomiast nawyk systematycznego ćwiczenia owszem. Niestety „gamoniowaci nie czujący sportu”, wybierają podobnych sobie przedstawicieli. Od lat słyszę, że profilaktyka jest lepsza i tańsza od leczenia, ale podobnie jest z obiecywanymi przez wszystkich reformami ZUS, KRUS, kolei, górnictwa i całą resztą. Tylko „gamoniowaci i nieczujący sportu”, za to ubierający się jak stare baby i wierzący w gusła księża mają się dobrze.
~mart / 2015-02-06 09:20
Stary, dobry Paweł J. znowu nadaje...
~Michal / 2015-02-05 11:08
Dobry artykul. Bardzo podoba mi sie takie podejscie do tej sprawy.
Dodaj komentarz
Komentarze w Olsztyn24 pojawiają się po akceptacji moderatora.
Autor komentarza
Na podstawie Ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny [Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 ze zmianami] - ochronie dóbr osobistych służą również pojęcia zniesławienia i zniewagi, które to działania są przestępstwami i popełnienie ich pociąga odpowiedzialność karną. Karane są one karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności, w zależności od charakteru przestępstwa. Redakcja Olsztyn24 nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy.
Media społecznościowe
Olsztyn24 w Google+
R E K L A M A
Podobne artykuły
Najnowsze artykuły
Polecane wideo
Najczęściej czytane
Ostatnie komentarze
Najnowsze galerie
RSS| O Gazecie| Nasze loga| Regulamin Olsztyn24| Kontakt| Reklama| Copyright by Olsztyn 24. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Pracuj.pl