Olsztyn24 - Gazeta On-Line
Portal Informacyjny Miasta Olsztyn i Powiatu Olsztyńskiego

Olsztyn24
R E K L A M A
W E R S J A   M O B I L N A   O L S Z T Y N 2 4    P O L E C A M Y
Strona Olsztyn24 na urządzenia mobilne z ekranem dotykowym Projektowanie stron internetowych, tworzenie stron, agencja interaktywna NETTOM.com
R E K L A M A
Wydrukuj Email
Marek Książek | 2015-06-24 23:07 | Rozmiar tekstu: A A A
W Izraelu giną ludzie i płoną kościoły

Dzisiaj w Betlejem smutna nowina

Olsztyn24
Bazylika Narodzenia w Betlejem (fot. Marek Książek - wszystkie) | Więcej zdjęć »
W czasie naszego pobytu w Izraelu zastrzelono w Jerozolimie Palestyńczyka, który rzucił się z nożem na policjanta Straży Granicznej. Trzy dni wcześniej nieznani sprawcy podpalili chrześcijański kościół nad jeziorem Genezaret. Ale na ogół turyści mogą czuć się tutaj bezpiecznie.

Konflikt izraelsko-palestyński nie gaśnie. Codziennie na Ziemi Świętej dochodzi do tragicznych incydentów, o których zachodnie media przeważnie milczą. Bo spowszedniały. Palestyńczycy niby mają swoje państwo, ale nadal uważają, że powstała na Zachodnim Brzegu Jordanu tzw. Autonomia Palestyńska znajduje się pod izraelską okupacją. Dlatego dążą do odzyskania pełnej niepodległości, a niektórzy w akcie rozpaczy rzucają się z nożem na uzbrojonych po zęby żołnierzy izraelskich.

Tak jak 18-letni chłopak z wioski nieopodal Jerozolimy, który na początku ramadanu, w niedzielę (21.06) koło Bramy Damasceńskiej zaatakował funkcjonariusza paramilitarnej Straży Granicznej, ranił go w szyję, klatkę piersiową i nogi, ale krwawiący policjant zdążył go zastrzelić. Jego postawa spotkała się z uznaniem burmistrza Jerozolimy. Bo podzielone na muzułmańską, żydowską, chrześcijańską i ormiańską części miasto ściąga miliony turystów, na których chce zarabiać. Ale wcześniej Palestyńczycy zastrzelili dwóch Izraelitów, których pomścili inni Żydzi paląc żywcem jednego z podejrzewanych o zabójstwo.
R E K L A M A
banner
Kilka kilometrów na południe od Jerozolimy leży święte dla chrześcijan Betlejem, włączone do państwa palestyńskiego, a z głośników umieszczonych na minaretach dobiega wezwanie muezina do modlitwy. Dzisiaj nie jest to biblijna mieścina, w której miał urodzić się Jezus, ale zabudowana domami z wapiennego kamienia 30-tysięczna miejscowość, z wijącymi się z góry na dół i odwrotnie uliczkami, po których pędzą zużyte samochody z zielonymi literami i cyframi na białych tablicach. Tak oznakowane auta Palestyńczyków (obywatele Izraela mają żółte tablice z czarnymi znakami) nie wyjadą poza Autonomię bez specjalnego zezwolenia. Pilnują tego uzbrojeni funkcjonariusze w punktach kontroli, w Betlejem zlokalizowanych na rogatkach miasta, zamkniętego z dwóch stron murem o wysokości 8 metrów! Takim murem i zasiekami z drutu otoczona jest zresztą cała enklawa palestyńska. Skojarzenie z gettem nasuwa się samo. Władze Izraela przekonują, że dzięki temu uniknięto wielu zagrożeń ze strony terrorystów, a uratowanie choćby jednego ludzkiego życia warte jest kontrowersyjnego zabezpieczenia.

Naszym przewodnikiem po Izraelu był Ismail*, nieco ponad pięćdziesięcioletni, przystojny Palestyńczyk, który ten stan określił krótko: „Więzienie!”. Z przekąsem komentował sytuację, gdy czarnoskóry strażnik, czyli Żyd rodem z Afryki, pytał naszego kierowcę, Palestyńczyka od urodzenia, gdzie on mieszka? Potem Ismail pokazał osiedle na wapiennym wzgórzu, wzniesione dla Żydów przybyłych z Rosji. Na nich czekały mieszkania za darmo, a żyjący obok Palestyńczycy nie dostają pozwolenia na budowę nowych domów i żyją jak w slumsach. Ktoś z naszej wycieczki beztrosko zapytał: „To nie mogą sobie kupić?” Mogą, tylko taki dom kosztuje 5-8 mln dolarów! A ich średnia płaca w Państwie Palestyny, bo taką nazwę nadał Autonomii prezydent Mahmud Abbas, wynosi 500 szekli, czyli około 500 zł. Przy średniej 10 tys. szekli Izraelitów. Bo Palestyńczycy nie mają własnej waluty, nie mogą zakładać konta bankowego i nie mają paszportów. A na miejscu trudno o pracę, co widać w niektórych miastach, gdy siedzą na murku czekając na pośrednika od zatrudnienia. W zarządzanej przez władze palestyńskiej Strefie Gazy nad Morzem Śródziemnym jest jeszcze gorzej, głównie ze względu na wielkie zagęszczenie ludności.

Ismail mówił, że Palestyńczycy są sprawdzani na każdym kroku, o czym świadczy 600 punktów kontroli w całej Autonomii, a także np. placówka wojskowa na szczycie wzniesienia obok Góry Kuszenia, przyległej do biblijnego miasta Jerycho. „Na górze jest Izrael, na dole Palestyna” – komentował nasz przewodnik, co nie przeszkodziło polskim turystom jechać kolejką na górę, gdzie według ewangelistów szatan kusił Jezusa. Zresztą turyści są na ogół zadowoleni ze stosowanych przez Izrael środków bezpieczeństwa, bo dzięki temu nie odczuwają zagrożenia. Ze spokojem znoszą nawet przykre kontrole osobiste na lotnisku Ben Guriona w Tel Avivie, jak dwie młode uczestniczki naszej wyprawy, które w paszportach miały stemple z krajów arabskich.

Władze Izraela twierdzą, że doświadczone przez bojową organizację Hamas państwo musi stosować taki reżim, żeby zapewnić swemu społeczeństwu i zagranicznym gościom poczucie pełnego bezpieczeństwa. Palestyńczycy uznają to za szykany, poniżanie ich i utrudnianie życia. Ismail wydaje się bezradny wobec pytania o perspektywy. Jakiś czas spędził w Stanach Zjednoczonych i złączył się tam z Amerykanką, która była tak w nim zakochana, że z miłości by w ogień za nim skoczyła. Po pięciu latach rozstali się, bo dla świata zachodniego każdy Palestyńczyk to terrorysta. Jak więc mogła wyjść za terrorystę? A skoro świat jest przeciw Palestynie, to jaka przyszłość ją czeka? Czy wolność i lepsze życie wywalczą trzecią już intifadą (powstaniem)?

Palestyńczycy przekonują, że Izrael dąży do całkowitego zdominowania terenów zwanych Ziemią Świętą. I że nie chodzi tylko o muzułmanów. Mają świadczyć o tym próby niszczenia kościołów chrześcijańskich, do jakich doszło w ostatnich latach. Właśnie podczas naszej wycieczki „nieznani sprawcy” podpalili katolicki kościół rozmnożenia chleba i ryby w miejscowości Tabgha nad jeziorem Genezaret, zwanym Morzem Galilejskim. Pozostawili też napis z modlitwy żydowskiej, namalowany czerwoną farbą, wzywający do „wycinania wiernych”. Zakonnica z sąsiedniego kościoła opowiadała nam, że jakiś czas temu podpalono inną świątynię, na której umieszczono graffiti: „Jezus jest śmieciem”. Nieco wcześniej na Centrum Notre Dame w Jerozolimie ktoś napisał sprayem: „Śmierć Arabom i chrześcijanom, którzy nienawidzą Izraela”. Zakonnica nie chciała zdradzić, kogo podejrzewa o te akty wandalizmu zapewniając tylko, że ona i duchowni modlą się za nich. Miejscowe media wskazywały jednak wyraźnie na ortodoksyjnych Żydów. Mało jednak kto przewiduje, aby policja ustaliła i schwytała sprawców, bo „nikomu na tym nie zależy”. Tym razem jednak przywódcy Izraela szybko i stanowczo potępili przestępstwa z nienawiści.

Marek Książek

*– imię zmienione

Z D J Ę C I A
Komentarze [1]
~Od autora / 2015-06-25 10:11
Oczywiście, powyższy tekst traktuje tylko o pewnym wycinku społeczno-politycznym, bo sama wycieczka z bogatym programem turystycznym była fantastyczna! Wzięły w niej udział dwie pary z Olsztyna. Gorąco polecam takie oderwanie od naszej rzeczywistości i spojrzenie na Polskę z innej perspektywy.
Dodaj komentarz
Komentarze w Olsztyn24 pojawiają się po akceptacji moderatora.
Autor komentarza
Na podstawie Ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny [Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 ze zmianami] - ochronie dóbr osobistych służą również pojęcia zniesławienia i zniewagi, które to działania są przestępstwami i popełnienie ich pociąga odpowiedzialność karną. Karane są one karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności, w zależności od charakteru przestępstwa. Redakcja Olsztyn24 nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy.
Media społecznościowe
Olsztyn24 w Google+
R E K L A M A
Podobne artykuły
Najnowsze artykuły
Polecane wideo
Najczęściej czytane
Ostatnie komentarze
Najnowsze galerie
RSS| O Gazecie| Nasze loga| Regulamin Olsztyn24| Kontakt| Reklama| Copyright by Olsztyn 24. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Pracuj.pl