Olsztyn24 - Gazeta On-Line
Portal Informacyjny Olsztyna i Powiatu Olsztyńskiego

Olsztyn24
15:11 23 kwietnia 2026 Imieniny: Gerarda, Jerzego
YouTube
Facebook

szukaj

Newsroom24 Sztuka teatralna
TJ | 2026-04-23 12:50 | Rozmiar tekstu: A A A

Pomsta południc i nadzieja w naturze

Olsztyn24

W piątek (24.04) o godz. 19.00 na Scenie Kameralnej Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie odbędzie się premiera spektaklu „Południce” w reżyserii Jana Jelińskiego. Przedstawienie inspirowane jest słowiańską demonologią oraz dzikością warmińskich lasów. Tytułowe południce - kobiece duchy i strażniczki naturalnego porządku - powracają tu jako przewodniczki po świecie pamięci, natury i historii, które przez lata pozostawały niewypowiedziane lub wyparte. Ich obecność staje się impulsem do refleksji nad relacją człowieka z przyrodą oraz nad tym, jak współczesność przetwarza i upraszcza ideę powrotu do natury.

Z autorką scenariusza i dramaturżką Anną Mazurek, reżyserem Janem Jelińskim i scenografką Eweliną Węgiel rozmawia Anna Sańczuk.

Anna Sańczuk: W spektaklu sięgacie do ludowej mitologii i zapraszacie na scenę zwodzące Żniwiarzy, mściwe południce. Jak to się stało, że właśnie one trafiły do waszej opowieści i kim tak naprawdę są?

Anna Mazurek: Temat wyszedł ode mnie, a pojawił się na bazie wspólnych rozmów z olsztyńskim teatrem i jego dyrektorem, Pawłem Dobrowolskim. Połączyły nas wspólne zainteresowania dotyczące folkloru, zwłaszcza pieśni ludowych, a także umiłowanie szeroko pojętego regionu warmińskiego i miejsca natury w teatrze. Najpierw zaczęłam grzebać w kurpiowskiej tradycji ludowej, bo kurpiowszczyzną zajmowałam się już wcześniej przy okazji innego przedstawienia. Zainspirował mnie ich walor estetyczny oraz zawarte w nich historie trudnych doświadczeń kobiecych. Występuje tam dużo tematów związanych z wojną, pracą ponad siły na roli, ale też takie pieśni, jak „A na polu sosna”, użyta w naszym przedstawieniu, które są rodzajem ponadpokoleniowego, oddolnego sposobu przerabiania kobiecych traum.

Ostatecznie wciągnął mnie mit wywodzący się z wierzeń dawnych Słowian, czyli legendy o południcach (inne nazwy zjaw to przypołudnica, żytnia, rżana baba, baba o żelaznych zębach). Wciąż wracał do mnie motyw tych „słowiańskich syren”, czy boginek zemsty. Zaintrygowało mnie to, że były to duchy kobiet, które zmarły przed, w trakcie, albo po ślubie. Autorzy podań skupiają się głównie na aspekcie związanym z rolnictwem i przyrodą, bo południce były strażniczkami naturalnego porządku i współżycia z naturą. Straszono nimi chłopów, którzy pracowali w upalne południe, że jeśli zasną wtedy na polu, to południce mogą ich zaatakować - udusić lub okaleczyć. Podobno porywały też dzieci. Zastanawiałam się, skąd się bierze demoniczność południc i innych mitycznych mścicielek - kobiet. I wszystko to spotkało się w końcu w jednym punkcie - z jednej strony łączności z naturą, a z drugiej strony tajemnicy tego, kim były kobiety, które po śmierci stały się południcami. Co zrobili im mężczyźni, że karały ich śmiercią lub utratą zmysłów.

Na podstawie tych dywagacji powstał nasz scenariusz spekulacyjny o południcach, które od stuleci śpią w lesie, do którego przeniosły się z pól zajętych przez kombajny. W naszej historii zostają obudzone przypadkowo przez reporterkę śledczą, która jedzie do archiwum w Olsztynie, by wyjaśnić sprawę morderstw na kobietach. Dziennikarka Kalina (grana przez Joannę Fertacz) jest więc naszą „agentką”, która opowiada i aktualizuje mit o południcach we współczesnych realiach. 

Południce mówią o niej czule: „Nasze medium, nasza reporterka z zaświatów”. Doceniam poczucie humoru, które umieściłaś w tym demonicznym świecie! Mam pytanie do Janka, który reżyserując „Południce” wszedł w świat trudnych doświadczeń kobiecych. Co znalazłeś w tym tekście dla siebie jako mężczyzna?

Jan Jeliński: Cóż, to jest ten odwieczny problem reprezentacji, ale Anka, mocno mnie przekonywała, że taką opowieść może wyreżyserować też chłop (śmiech).

Pod warunkiem, że będzie to Dobry Chłop Borsuk, jak jeden z bohaterów tej sztuki.

JJ: Tak, dobry, lojalny chłop, który solidaryzuje się z krzywdą kobiet. Dlatego moim reżyserskim punktem wyjścia jest postawa sojusznicza. Stanąłem nieco z boku i próbowałem wsłuchać się w tematy, na których szczególnie zależało realizatorkom. Po to, by nie uzurpować sobie prawa do zabierania głosu w pierwszej kolejności. Zastanawiając się nad tym, co może mnie reżysersko uruchamiać w tej historii, muszę powiedzieć, że sporo rozmawialiśmy na etapie powstawania tekstu o tym, jak ten mit rezonuje obecnie. Czy można swobodnie przerzucić pomost między jądrem mitu, a tym, co z niego zostało dziś? Zadawaliśmy sobie pytanie, jaka mogła być geneza powstania tej legendy. Wysnułem teorię, że być może skrzywdzone i pozbawione głosu kobiety wymyśliły te kobiece demony po to, by mieć w ręku narzędzie do odstraszania brutalnych mężczyzn. Szukaliśmy echa tych historii we współczesności i rzecz jasna pytaliśmy też zespołu aktorskiego, czy słyszeli/słyszały o tym micie oraz co o nim myślą.

Ów zespół aktorski wykonuje zresztą w spektaklu wspomniane pieśni ludowe...

JJ: Pieśni śpiewają południce: Emilka Lewandowska i Gosia Rydzyńska. Jest w nich zapisana cała trudna historia kobiet i to łatwo wysłyszeć. Odpowiednio zaśpiewane rozdzierają duszę. Mary Rumi, która odpowiada za przygotowanie wokalne, na drugiej lekcji poprosiła, żeby aktorki wyszły na balkon i zaśpiewały te pieśni Olsztynowi. Ciekawie było obserwować jak kolejni mieszkańcy wychodzili na balkony, żeby sprawdzić co się dzieje i posłuchać tych pieśni. Mary twierdzi, że jeśli śpiewa się je z serca, z duszy i wie się, po co się je wykonuje, wtedy ciężko w ogóle mówić o jakimkolwiek błędzie. To jest emocjonalny przekaz, w którym nie do końca chodzi o wirtuozerię. Myślę, że te cztery pieśni, które mamy w spektaklu, będą miały dużą siłę oddziaływania i pomogą nam w przywołaniu swego rodzaju rytuału na scenie.

Ewelino, odpowiadasz za kształt plastyczny opowieści i też dokładałaś swoje przemyślenia do scenicznej narracji. Jaka jest twoja perspektywa na tę opowieść?

Ewelina Węgiel: Od początku wiedzieliśmy, że będziemy działać z przestrzenią lasu, więc w ramach researchu chodziłam m.in. na spacery w głuszę, próbując zrozumieć istoty żywe i nieożywione, które się tam kryją. Wyobrażałam sobie, co mogłyby w tym spektaklu dodać, wyszeptać. W opowieściach ludowych las funkcjonuje często jako zaświaty. To właśnie w gąszczu, w ciemnych leśnych zakamarkach ludzie często widzieli coś niepokojącego. Las jest kwintesencją tego, co niebezpieczne, ale daje też dobrym postaciom schronienie przed wrogami, gwarantując przeżycie. Z lasu wychodziły różne opowieści, więc i dla nas jest to miejsce, gdzie formuje się szkielet naszej historii. To ogromna przestrzeń dla wyobraźni.

Wyobrażam sobie, że wszyscy, nie tylko Ewelina, chodziliście na leśne spacery, by połączyć się z tematem. Jako Olsztynianka z urodzenia, wiem, że jeziora i lasy to czynniki bardzo istotne dla warmińskiego lifestyle’u i poczucia bliskości z przyrodą. W samym mieście jest kilkanaście jezior, a las w niektórych miejscach podchodzi prawie pod Stare Miasto.

JJ: Zdecydowanie można wyczuć tę energię, o której mówisz. Kilka minut spacerem od teatru jest otoczone lasem Jezioro Długie, wokół którego często biegam przed próbami. To nieustanna inspiracja.

Las to kolebka baśni i mitów, ale w spektaklu pojawiają się też odniesienia do współczesnych wymiarów przemocy wobec kobiet. Jestem ciekawa, co znaczy dla was napięcie pomiędzy baśniowością a realnością, na które zdecydowaliście się w „Południcach”?

JJ: Zachęcałem Ankę, żeby tymi stylami żonglowała. Uwielbiam łączenie bajkowości i wykręconego poczucia humoru z momentami, które są przejmujące dla odbiorcy czy zestawianie archaizmów z językiem współczesnym. To też zdejmuje ze mnie, jako reżysera i inscenizatora, obowiązek trzymania się jednej konwencji. Wydaje mi się, że powstaje spektakl dla wrażliwej publiczności, również dla młodzieży. Natomiast nie dajmy się zwieść wilkom i innym borsukom, bo dzięki tym niesamowitym postaciom, które przeprowadzają nas przez tę historię, możemy dowiedzieć się wiele o losie kobiet - dawniej i dziś.



R E K L A M A
REKLAMA W OLSZTYN24ico
Telemagazyn Pogodynka
Najnowsze artykuły
Polecane wideo
Najczęściej czytane
Najnowsze galerie
Copyright by Wydawnictwo Foto Press. Wszelkie prawa zastrzeżone.