Olsztyn24 - Gazeta On-Line
Portal Informacyjny Miasta Olsztyn i Powiatu Olsztyńskiego

Olsztyn24
R E K L A M A
W E R S J A   M O B I L N A   O L S Z T Y N 2 4    P O L E C A M Y
Strona Olsztyn24 na urządzenia mobilne z ekranem dotykowym Projektowanie stron internetowych, tworzenie stron, agencja interaktywna NETTOM.com
R E K L A M A
Wydrukuj Email
Tadeusz Iwiński | 2017-08-04 11:27 | Rozmiar tekstu: A A A

Polska a sąsiedzi. Stare i nowe problemy.

Olsztyn24
 
Ulubione powiedzenie Urho Kekkonena - wybitnego polityka, przez szereg lat premiera i przez ćwierć wieku prezydenta Finlandii - brzmiało tak: „przyjaciół należy szukać blisko, a wrogów daleko”. Sam bym je lekko skorygował - wrogów, czy też przeciwników lepiej nie szukać w ogóle (sami się na ogół znajdą).

Ale ma ono głęboki sens, bowiem sztuką polityki zagranicznej i w dużej mierze podstawowym kryterium jej skuteczności oraz powodzenia jest właśnie ułożenie właściwych, partnerskich stosunków z sąsiadami. To w relacjach z nimi, z historycznych i innych powodów, ujawniają się często sprzeczności interesów, a w razie braku umiejętności ich przezwyciężenia dochodzi do konfliktów, a nawet wojen. Z punktu widzenia dzisiejszej Polski nie ma żadnych problemów z ułożeniem właściwych stosunków z Japonią, Chinami, Australią, Brazylią, czy Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Nierzadko wprost przeciwnie!

Na początku okresu transformacji ustrojowej straciliśmy trzech dotychczasowych sąsiadów - ZSRR, Czechosłowację i NRD. W październiku 1990 r. doszło do zjednoczenia Niemiec, przy zachowaniu wcześniejszej nazwy państwa - Republika Federalna Niemiec. W grudniu 1991 r. przestał istnieć Związek Radziecki i odtąd na wschodniej granicy mamy aż czwórkę sąsiadów: Rosję, Litwę, Białoruś i Ukrainę. Wreszcie od roku 2003 Czechosłowacja podzieliła się na Czechy i Słowację. Łącznie zatem graniczymy z 7 krajami. Nieco żartobliwie mówiąc - nie zmienili się tylko nasi skandynawscy sąsiedzi przez Bałtyk.
R E K L A M A
banner
Niepokoić musi obecnie fakt, iż z wyjątkiem bezkonfliktowych relacji z Czechami, Słowacją (nie uwzględniając naturalnie „sporu” o Janosika) i - co jest miłą niespodzianką - z Białorusią, relacje z pozostałą czwórką nie zawsze układają się najlepiej.

Szczególnie bulwersujące jest podejście obecnie rządzącego, prawicowego obozu do partnera gospodarczego Polski nr 1 (roczne obroty handlowe - ok. 100 mld euro) oraz głównego sojusznika politycznego w Europie - Niemiec. Bardzo trudny, z oczywistych powodów, proces wzajemnego pojednania przez dekady okazał się niezwykle płodny i szkoda byłoby go hamować. W związku z rocznicą Powstania Warszawskiego antyniemieckie akcenty zabrzmiały dość wyraźnie, m.in. w kontekście tolerowania marszu ONR i zachowania części kibiców. Wiceszef MON, mało doświadczony polityk, który przejdzie do historii jako „ekspert od widelca”, mówił brutalnie (nawiązując do napięć na linii Warszawa-Bruksela), iż synowie i wnuki „zwyrodnialców” nie będą nas uczyć demokracji. Dziwi powrót Jarosława Kaczyńskiego (i w ślad za nim posłów PiS) do kwestii niemieckich reparacji za II wojnę światową. Czy nam się podoba czy nie, tej sprawy nie da się dziś załatwić i takie było też stanowisko rządów III RP, m.in. w 2004 r. Szkoda, że nie przypomniano w ostatnich dniach wspaniałego wystąpienia ówczesnego prezydenta RFN Romana Herzoga wygłoszonego w Warszawie z okazji 50. rocznicy Powstania.

Stosunki polsko-rosyjskie są jeszcze bardziej skomplikowane, a według najnowszego raportu Pew Research Center aż 65% naszych obywateli obawia się zagrożenia ze strony Rosji - najwięcej spośród badanych społeczności 38 państw. Trzeba pamiętać naturalnie o wojnie 1919-1921, o Pakcie Ribbentrop-Mołotow, o 17 września 1939 r., ale także o tym, że - niezależnie od tego, co piszą domorośli historycy - to Armia Radziecka wyzwoliła Polskę spod okupacji hitlerowskiej kosztem 600 tys. żołnierzy.

Konflikt na wschodzie Ukrainy i dokonana z naruszeniem prawa międzynarodowego aneksja Krymu także niekorzystnie wpłynęły na nasze relacje.

Jednakże ewidentnie antyrosyjskie nastroje podsycają od kilku lat ugrupowania polskiej prawicy za pomocą kuriozalnej tezy o „zamachu smoleńskim”, dokonanym przez władze na Kremlu - być może nawet przy współdziałaniu poprzedniego polskiego rządu. Wyraźnie widoczne są rusofobiczne akcenty, m.in. w działaniach Instytutu Pamięci Narodowej, np. w podejściu do losów pomników Armii Czerwonej. Na podstawie polsko-rosyjskich porozumień z 1992 i 1994 r. można było rozwiązać ten spór w lepszy sposób, uwzględniając choćby doświadczenia Austrii. Od lat nie toczy się też żaden poważny dialog polityczny między Warszawą a Moskwą, nie licząc pojedynczych spotkań na szczeblu wiceministrów. Trudno o taki dialog, gdy np. szef MON - obraźliwie wypowiadający się o okresie Polski Ludowej - nieustannie zrównuje okupację hitlerowską Polski z „okupacją radziecką”. I czyni to magister historii! Ale takie status quo przynosi szkodę interesom zwykłych obywateli. Wystarczy przypomnieć o zamrożeniu przez Warszawę małego ruchu granicznego z Obwodem Kaliningradzkim, co oznacza oczywiste straty dla mieszkańców Warmii i Mazur (gdzie bezrobocie jest niezmiennie wysokie, nawet 13%), a także woj. pomorskiego.

Niepodległość trzeciego naszego największego sąsiada, ok. 45-milionowej Ukrainy, została uznana w końcu 1991 r. przez Polskę jako pierwsze państwo świata (na kilka godzin przed Kanadą). Dobrze pamiętam ten moment, gdyż działo się to na pierwszym posiedzeniu pierwszego demokratycznie wybranego Sejmu, co więcej - zaraz po wyborze prezydium Izby, a sam zabierałem wówczas głos w imieniu Klubu SLD. Niemal od początku - w niejako symbolicznym geście - Polacy nie potrzebowali wizy przy wyjeździe na Ukrainę. Nasze relacje są niezmiennie dobre, zwłaszcza w aspekcie ekonomicznym i społecznym, a bez obecności ok. milionowej społeczności ukraińskiej nad Wisłą byłyby kłopoty ze znalezieniem pracowników w niektórych sektorach naszej gospodarki. Znacząca jest też np. obecność studentów znad Dniepru na naszych uczelniach.

Jednakże w ostatnich latach na tle dyskusji i sporów o historię najnowszą (głównie w kontekście zbrodni na Wołyniu i Galicji Wschodniej) pojawiły się rysy na wzajemnej współpracy. Są one pogłębiane dostrzegalnym wzrostem wpływów ugrupowań i sił nacjonalistycznych w obu krajach. Od dawna uważam, iż prawdziwe pojednanie polsko-ukraińskie może okazać się nawet trudniejsze niż polsko-niemieckie, czy polsko-rosyjskie.

Wątki historyczne, a zwłaszcza narodowościowe (mam na myśli sytuację ponad 200-tysięcznej polskiej społeczności) stoją też na przeszkodzie pełnej normalizacji, komplikujących się nieco od kilku lat, stosunków z naszym najmniejszym sąsiadem, 3-milionową Litwą. Przedmiotem sporu są szczególnie sprawy pisowni nazwisk i nazw (np. brak litery „W” w alfabecie litewskim), paszportów, polskich szkół i - last not least - własności ziemi. Regulacje Rady Europy w szeregu tych przypadków nie są respektowane. Dobrze, że ostatnio uregulowano sprawę rafinerii w Możejkach, będącą przez lata przedmiotem niebagatelnych kontrowersji.

Materia historyczna okazuje się znów nader delikatna i nie można się poruszać w tej sferze, jak słoń w składzie porcelany. Dlatego niepokoi niedawno ujawniony pomysł MSWiA, aby w stulecie niepodległości Polski na stronach naszych nowych paszportów znalazły się motywy nawiązujące do tej rocznicy. Miałyby być wśród nich zdjęcia Cmentarza Orląt we Lwowie i Ostrej Bramy w Wilnie. Na Ukrainie i Litwie musiałoby to zostać odebrane jako prowokacja.

Rząd PiS powinien PRZYSWOIĆ SOBIE NAUKĘ KEKKONENA! Zaś triadę: porozumienie - pojednanie - wybaczenie trzeba, w praktyce, głównie w relacjach z naszymi sąsiadami, wcielać w życie jako rzecz oczywistą

Tadeusz Iwiński

Komentarze [6]
~Tadeusz Iwiński / 2017-08-15 01:35
Zablokowanie Małego Ruchu Granicznego to (przepraszam za mocne słowa) dowód zacietrzewienia ideologicznego obecnych władz oraz brak wyczulenia na sytuację społeczno-ekonomiczną sporej części ludności Warmii i Mazur,np. z takich powiatów, jak Braniewski, Bartoszycki,czy Kętrzyński.Nie stoją za tym żadne racjonalne argumenty. I nie chce mi się już reagować na to,co pisze-nie po raz pierwszy- pani Anna,która np. nie pojmuje,jakim absurdem jest zwyczajnie głupi pomysł zamieszczenia w polskich paszportach wizerunków -skądinąd niezwykłe ważnych dla naszej historii miejsc-wileńskiej Ostrej Bramy, czy lwowskiego Cmentarza Orląt. To po prostu ANALFABETYZM POLITYCZNY!. Jakaż byłaby reakcja nad Łyną, Odrą i Wisłą,gdyby np. w niemieckich dokumentach oficjalnych znalazły się wizerunki Olsztyna, Wrocławia, czy Gdańska ?!
~Anna do Franka / 2017-08-05 21:51
Panie Franku tak się składa, ze znam dane dot. kwot jakie Rosjanie zostawiają w Polsce po zawierzeniu MRG i zostawiali kiedy mały ruch funkcjonował. Dane są jednoznaczne i potwierdzają, że decyzja była słuszna. Dodatkowo zwracam uwagę, że masowe przywożenie paliwa, alkoholu oraz papierosów to działanie na niekorzyść zarówno moją jak i Pana. Wszelkie formy okradania budżetu są zwyczajnym złodziejstwem (PRZYKAZANIE SIÓDME: NIE KRADNIJ). Tu nie ma o czym dyskutować kradzież zawsze bezie podłością. Obwód Kaliningradzki pomimo wielu urokliwych miejsc takich jak Svietłogorsk czy Jantarnyj - nie może być porównany z jakimkolwiek innym przygranicznym regionem ze względu na nasycenie bronią, wojskiem.
~Mart / 2017-08-05 21:29
W pełni zgadzam się z opinią Anny dotyczącą małego ruchu granicznego. Z tego co czytałem to Rosjanie przyjeżdżają i robią tu zakupy na kwoty wyższe niż w czasie obowiązywania MRG (wynika to z kwot zwrotu podatku VAT na przejściach granicznych). Polaków jeździ mniej, ale to akurat dla polskiego budżetu bardzo dobrze. Jeździłem w interesach do Obwodu Kaliningradzkiego: raz w czasie obowiązywania małego ruchu, drugi raz po zawieszeniu (mam wizę biznesową). W czasie obowiązywania MRG w Bezledach granicą rządziła banda watażków przemycających papierosy, alkohol i paliwo. Blokowanie miejsc w kolejce, niegrzeczne odzywki, przekleństwa - bardzo żałosny obraz Polski. Ci ludzie zamiast pójść do uczciwej pracy (której NIE BRAKUJE) okradali nas wszystkich. Żyli z przemytu, bez ubezpieczenia społecznego itd. Za kilkadziesiąt lat tacy jak ta zgraja przemytników będą klientami MOPS i po raz kolejny obciążą budżet państwa.
~ suweren / 2017-08-05 12:50
Zamknięcie małego ruchu granicznego to fobie Pisiorów. http://olsztyn.onet.pl/senator-po-o-zawieszeniu-malego-ruchu-granicznego-to-efekt-osobistych-fobii/9xkmlw6
~Do ANNY-Franek / 2017-08-05 09:22
Pani ANNO pani wpis to żenada.Pani niema pojęcia jaki wpływ gospodarczy na nasz region miało jego funkcjonowanie.A to że zadzieramy z sąsiadami polecam otworzyć link. https://opinie.wp.pl/oskar-gorzynski-afera-paszportowa-czyli-jak-polskie-panstwo-sabotuje-same-siebie-6151587492055169a "Ciepło" pozdrawiam .
~Anna / 2017-08-04 20:01
Z przykrością, smutkiem i zdziwieniem przeczytałam kolejny artykuł pana Iwińskiego. Przedstawianie małego ruchu granicznego z Rosją jako czynnika pozytywnie wpływającego na rozwój przedsiębiorczości oraz spadek bezrobocia ubawiło mnie do łez. Okradanie budżetu państwa jako antidotum .... no cóż, taka retoryka nie może być akceptowana przez Polaków. Powinno być piętnowane i karane. No cóż, piętno PRL odcisnęło się na autorze tekstu. Wmawianie nam, że z powodów gospodarczych Polska powinna zapomnieć o odszkodowaniu za II wojnę światową i patrzeć na Niemcy przez pryzmat XXI wieku; że okrutna zbrodnia na Wołyniu i odradzanie się banderyzmu na Ukrainie to również tzw. pikuś - jest w mojej ocenie po prostu draństwem. Nie godzę się tak jak i moja rodzina, przyjaciele na takie zakłamywanie rzeczywistości. Moja rodzina, przyjaciele i znajomi jesteśmy dumni z Polski jaką buduje obecny rząd. Cieszy nas rozwój gospodarczy, walka z mafiami wyłudzającymi VAT, odsuwanie od władzy tzw.. resortowych rodzin, polityka prorodzinna. Owszem czasami spotykam zwolenników poprzedniej włączy, ale ilość ta topnieje z każdym dniem. I wcale nie jestem dumna z tego, że to Polska uznała jako pierwsza niepodległość Ukrainy. Bo na Wołyniu gdzieś tam w ziemi (bez grobów) leżą bezimienne zmasakrowane ciała moich bliskich. Bo na Wołyniu zostało to na co pracowali moi polscy przodkowie! A Ukraińcy nigdy nie przeprosili za zbrodnie. I jeszcze jedno: żaden z pańskich artykułów nie zmieni faktów historycznych. Nie zmieni tego, że dla Polaków miejscem świętym jest zarówno Ostra Brama jak i Cmentarz Orląt we Lwowie.
Dodaj komentarz
Komentarze w Olsztyn24 pojawiają się po akceptacji moderatora.
Autor komentarza
Na podstawie Ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny [Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 ze zmianami] - ochronie dóbr osobistych służą również pojęcia zniesławienia i zniewagi, które to działania są przestępstwami i popełnienie ich pociąga odpowiedzialność karną. Karane są one karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności, w zależności od charakteru przestępstwa. Redakcja Olsztyn24 nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy.
Media społecznościowe
Olsztyn24 w Google+
R E K L A M A
Podobne artykuły
Najnowsze artykuły
Polecane wideo
Najczęściej czytane
Ostatnie komentarze
Najnowsze galerie
RSS| O Gazecie| Nasze loga| Regulamin Olsztyn24| Kontakt| Reklama| Copyright by Olsztyn 24. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Pracuj.pl