(fot. archiw. Indykpol AZS Olsztyn)
Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn chcą pójść za ciosem i odnieść kolejne zwycięstwo w tym sezonie. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, bowiem do Uranii zawita Mistrz Polski – Bogdanka LUK Lublin. Początek wtorkowego spotkania o godz. 17:30 – wszystkie bilety zostały sprzedane.
Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn w miniony piątek odnieśli bardzo ważne zwycięstwo. Ekipa prowadzona przez Daniela Plińskiego, pokonała na wyjeździe ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:1. Po pierwszej partii, dość wyraźnie przegranej przez akademików z Kortowa (16:25), kolejne trzy padły łupem Olsztynian, którzy zasłużenie zdobyli komplet punktów. Szczególnie emocjonujący był drugi (od stanu 20:24 do 30:28) oraz ostatni set, zakończony wynikiem 35:33. Statuetkę MVP otrzymał Paweł Halaba.
Szansą na kolejne zwycięstwo dla ekipy ze stolicy Warmii i Mazur będzie wtorkowe spotkanie przed własną publicznością z Mistrzem Polski - Bogdanką LUK Lublin (godz. 17:30). Obie drużyny zgromadziły do tej pory 39 punktów, lecz dzięki większej liczbie zwycięstw (14 Indykpol AZS, 13 Bogdanka LUK), wyżej w tabeli są gospodarze (Olsztynianie zajmują 3. miejsce, a Lublinianie - 4.). W ostatniej kolejce, zawodnicy prowadzeni przez Stephane Antingę, pokonali Ślepsk Malow Suwałki 3:2.
Najwięcej punktów w ekipie Mistrzów Polski zdobył do tej pory Wilfredo Leon - 312 (dla porównania, najwięcej „oczek” w drużynie z Kortowa ma Moritz Karlitzek - 326). Trzon ekipy Bogdanki LUK stanowią także: Aleks Grozdanov (184), Hillir Henno (175 pkt), Fynnian McCarthy (118), Jackson Young (101) oraz Marcin Komeda i Thales Hoss.
Obie drużyny w tym sezonie spotkały się już dwukrotnie - w pierwszej rundzie fazy zasadniczej Bogdanka LUK zwyciężyła 3:0, a w półfinale TAURON Pucharu Polski, po emocjonującym spotkaniu, Mistrzowie Polski zwyciężyli 3:2. Czy akademikom z Kortowa uda się przed własną publicznością przełamać rywala?
Jakub, w piątek wygraliśmy szalony mecz w Kędzierzynie-Koźlu. Czy to był jeden z najbardziej zwariowanych meczów w Twojej karierze?Jakub Majchrzak: - Zdecydowanie był to szalony mecz, bo szczerze mówiąc, niewiele wskazywało na to, że zdołamy go odwrócić. W pewnym momencie zaczęliśmy jednak czerpać radość z gry i to przyniosło efekt.
Co miałeś w głowie w drugim secie przy stanie 20:24?- Zawsze wierzymy do końca, choć przy takim wyniku powrót jest bardzo trudny. Rzadko udaje się odrobić straty przy takim wyniku, ale nam się to udało. To był kluczowy moment, który w dużej mierze przesądził o naszym zwycięstwie. Oczywiście ogromnie pomógł nam doping kibiców.
We wtorek czeka nas starcie z Bogdanką LUK Lublin. Czasu na przygotowania jest niewiele, ale fizycznie wyglądacie dobrze...- Wróciliśmy w sobotę rano, około siódmej. Mieliśmy dzień wolny, a potem wróciliśmy do pracy. Myślę, że pod względem fizycznym nie jest źle. Wczoraj solidnie popracowaliśmy na siłowni i będziemy dobrze przygotowani na ten mecz.
Którego meczu z Lublinem bardziej żałujesz - tego przegranego 0:3 w PlusLidze czy 2:3 w półfinale TAURON Pucharu Polski?- Zdecydowanie tego pucharowego. To było spotkanie, które mogło dać nam awans do finału.
Lublin również ma swoje problemy i walczy o każdy punkt. Gdzie możecie ich najbardziej „ukłuć”?- Wiadomo - zagrywką. To nasza najmocniejsza strona. Jeśli będzie ona dobrze funkcjonować, łatwiej będzie nam ustawić blok i kontrolować grę.
Do końca fazy zasadniczej zostało coraz mniej spotka. Czy czujecie presję związaną z obroną trzeciego miejsca?- Podchodzimy do tego spokojnie. Myślę, że niewiele osób - poza nami, spodziewało się, że będziemy na trzecim miejscu. Dlatego gramy bez zbędnej presji, chcemy zdobyć jak najwięcej punktów i zapewnić sobie jak najlepsze rozstawienie przed fazą play-off.