Siatkarzom Indykpolu AZS Olsztyn nie udało się odnieść kolejnego zwycięstwa w tym sezonie. Zawodnicy prowadzeni przez Daniela Plińskiego ulegli dzisiaj (15.02)przed własną publicznością ekipie PGE Projektu Warszawa 0:3. Statuetkę MVP otrzymał Jan Firlej.
Dzięki ostatniej wygranej w Gorzowie Wielkopolskim, siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn utrzymali kontakt z czołówką ligowej tabeli. Akademicy z Kortowa z dorobkiem 36 punktów, przed startem 21 serii gier, zajmowali 4. miejsce. Szansą na kolejne punkty, było domowe spotkanie z PGE Projektem Warszawa.
- Jesteśmy teraz w dobrym miejscu mentalnie. Jeśli będziemy dalej tak trenować i dalej tak grać, to wszystko powinno wyglądać spokojnie, bo czujemy, że mamy kontrolę - mówił przed meczem Arthur Szwarc, atakujący Indykpolu AZS.
Trener Daniel Pliński nie mógł skorzystać tego dnia z Moritza Karlitzka, który pauzował z powodu drobnego urazu. Meczową „14-stkę” uzupełnił Kacper Sienkiewicz. Akademicy mecz zaczęli więc w składzie: Tille, Borkowski, Halaba, Siwczyk, Lipiński, Hadrava i Ciunajtis (libero). Początkowe akcje należały do akademików z Kortowa. Po udanym ataku Hadravy, Indykpol AZS prowadził 8:6. Kolejne minuty należały już jednak do Warszawian - raz po raz punkty zdobywali Bednorz oraz Weber (prowadzenie 14:10). Przyjezdni nie oddali prowadzenia do samego końca, zwyciężając 25:21.
Dobra gra ekipy ze stolicy trwała również w drugiej odsłonie. Po asie serwisowym Firleja, PGE Projekt prowadził 5:2. Olsztynianie mieli wyraźne problemy z przyjęciem oraz skończeniem ataku w pierwszym uderzeniu, co skrzętnie wykorzystywali ich rywale. Mimo zmian, których dokonał trener Pliński (wprowadzenie m.in. Kozuba, Majchrzaka, Janikowskiego, Szwarca czy Hawryluka na przyjęcie), to nie wystarczyło na powstrzymanie rozpędzonego wicelidera PlusLigi. Goście wygrali tego seta 25:19.
Podrażnieni gospodarze ruszyli w trzeciej partii do ataku. Po udanym ataku Hadravy, Indykpol AZS prowadził 8:6. Ekipa ze stolicy jednak dość szybko odrobiła straty - po asie Kłosa, mieliśmy remis 9:9, a chwilę później po błędzie Olsztynian, przyjezdni objęli prowadzenie (13:12). Zawodnicy prowadzeni przez Kamila Nalepkę byli nawet o trzy „oczka” z przodu, lecz Zielona Armia nie poddała się i po dobrej zagrywce Hadravy, wróciła na prowadzenie (20:19). Ostatecznie partia zakończyła się zwycięstwem PGE Projektu 26:24, a całe spotkanie 3:0. Statuetkę MVP otrzymał Jan Firlej.
- Rywale dobrze zagrywali, lecz nie zaskoczyli nas pod kątem rozegrania. Według mnie byliśmy jednak nieco bardziej nerwowi, dlatego przegraliśmy. Szkoda trzeciego seta, przy stanie 20:20 zawahałem się, nie zrozumieliśmy się z Johannesem Tille i straciliśmy punkt. Szkoda, jedziemy dalej - powiedział po meczu Paweł Cieślik.
Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn w kolejnym spotkaniu zmierzą się na wyjeździe z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle (piątek, 20.02, godz. 20:00). Ekipa ze stolicy Warmii i Mazur do hali Urania powróci we wtorek, 24.02, w starciu z Mistrzem Polski - Bogdanką LUK Lublin (godz. 17:30). Wszystkie bilety zostały sprzedane.
Z D J Ę C I A