Olsztyn24 - Gazeta On-Line
Portal Informacyjny Miasta Olsztyn i Powiatu Olsztyńskiego

Olsztyn24
R E K L A M A
W E R S J A   M O B I L N A   O L S Z T Y N 2 4    P O L E C A M Y
Strona Olsztyn24 na urządzenia mobilne z ekranem dotykowym Projektowanie stron internetowych, tworzenie stron, agencja interaktywna NETTOM.com
R E K L A M A
Wydrukuj Email
Tadeusz Iwiński | 2017-10-17 18:30 | Rozmiar tekstu: A A A

Austria - bardziej prawicowa i nacjonalistyczna

Olsztyn24
 
Gdy jeszcze za rządów Edwarda Gierka (co słabo się dziś pamięta, a wówczas było pozytywnym ewenementem) na pewien czas wprowadzono ruch bezwizowy w relacjach z Austrią, to w Małopolsce, a zwłaszcza w Krakowie, mawiano żartobliwie: „Nareszcie możemy pojechać do stolicy bez wizy”. To tylko jeden z wielu przykładów dowodzących szczególnych więzi (głównie ze względów historycznych) naszego kraju z czterokrotnie mniejszą od Polski obszarowo oraz ludnościowo republiką alpejską - państwem o stabilnej demokracji oraz świetnie rozwiniętej gospodarce. Nota bene obecnie, nie tylko w Wiedniu, jest tam zarejestrowanych ok. 4 tys. polskich firm, a bezrobocie wynosi zaledwie 4%.

Niedzielne, przedterminowe wybory parlamentarne do 183-osobowej Rady Narodowej (w drugiej Izbie, podobnie jak w Niemczech, zasiadają przedstawiciele 9 krajów związkowych) wzbudziły duże zainteresowanie międzynarodowe, m.in. z uwagi na liczne przemeblowania sceny politycznej nad Dunajem. To przed rokiem w wyborach prezydenckich kandydaci dwóch tradycyjnych formacji: Austriackiej Partii Ludowej (chadecka, OeVP) i Socjaldemokratycznej Partii Ludowej (SPOe) nie weszli nawet do drugiej tury, zaś w powtórzonym w grudniu głosowaniu w tej turze reprezentant Zielonych Alexander van der Bellen zwyciężył „o włos” z Norbertem Hoferem - przedstawicielem skrajnie prawicowej i populistycznej FPOe (Partii Wolnościowej), zręcznie wykorzystującej bardzo silnie rozbudzone nastroje antyimigranckie. Tu znów widać analogie z sytuacją w RFN, choć austriaccy populiści są bez porównania silniejsi od Alternatywy dla Niemiec (AfD).

Socjaldemokraci i chrześcijańscy demokraci rządzą w Austrii nieprzerwanie od II wojny.-samodzielnie (czy z mniejszymi ugrupowaniami), ale najczęściej WSPÓLNIE - w wielkiej koalicji. Spośród 12 kanclerzy - od pierwszego Leopolda Figla (1945-53) do pełniącego swój urząd zaledwie od ub.r., (wcześniej prezesa kolei austriackich) Christiana Kerna - 7 było socjalistów (tak się kiedyś nazywała SPOe, powstała jeszcze w końcu XIX stulecia), a 5 konserwatystów z FPOe. Do najwybitniejszych bez wątpienia należeli: Bruno Kreisky (kierował rządem w latach 1970-1983) oraz Franz Vranitzky (1986-1997).
R E K L A M A
banner
W szranki tym razem stanęło aż 14 partii, przy progu wyborczym wynoszącym 4%, zaś upoważnionych do głosowania było 6,4 mln obywateli. Ostatecznych wyników jeszcze nie ogłoszono, na co wpływ ma to, iż aż ok. 890 tys. Austriaków głosowało listownie. Ale - jak napisał dziś na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, w artykule „Rewolucja nazywa się Kurz”, Stephan Loewenstein: „Zwycięzców jest dwóch. Pierwszy to Sebastian Kurz, który w wieku 24 lat został sekretarzem stanu (w MSW-T.I.), 3 lata później stanął na czele dyplomacji, zaś mając 30 lat objął kierownictwo partii chadeckiej, a ta wyraźnie poprawiła swój poprzedni rezultat i jest dziś najsilniejsza. Kurz ma więc ogromne szanse, aby zostać kanclerzem i tworzyć rząd. Drugim zwycięzcą jest Heinz-Christian Strache - lider Partii Wolnościowej, mającej też nadzieje na udział w rządzie.

3 partie wyraźnie zdominowały wybory: chadecy/konserwatyści z OeVP (mający nader bliskie kontaktu z niemiecką CDU/CSU) uzyskali ponad 31% głosów. Socjaldemokraci i populiści z FPOe szli „łeb w łeb” i otrzymali po ok. 26-27% . Wszystko to odbyło się kosztem mniejszych ugrupowań. Zieloni nawet nie weszli do parlamentu, także ze względu na wewnętrzny podział, bowiem dość popularny - ze względu na bezkompromisową walkę z korupcją - ich polityk Peter Pilz stworzył własną strukturę, która (nazwana złośliwie, od nazwiska lidera , „zatrutym grzybem”) zdołała przekroczyć próg wyborczy, ale „uśmierciła” macierzystą partię. Możliwy podział mandatów jest następujący: OeVP-62, SPOe-52, FPOe-51, Neos (liberałowie) - 10, Pilz-8).

FENOMEN KURZA

W kampanii wyborczej zauważalna była tendencja odchodzenia szeregu formacji od definiowania się jako „partie” - na rzecz „list” czy „ruchów”. To z pewnością wpływ udanej kampanii prezydenta Macrona we Francji. Nawet chadecy zaprezentowali się jako „Lista Sebastiana Kurza”, zmieniając też tradycyjne kolory i logo formacji, którą przedstawiali jako „NOWA” Partia Ludowa, próbując dokonać swoistego jej odmłodzenia. Nie zabrakło też skandali, przy czym największy z nich i nie do końca wyjaśniony związany był z rzekomymi stronami Kurza na Facebooku, które uruchomił izraelski spin doktor socjaldemokratów Tal Silberstein.

Fenomen Kurza (2 miesiące temu skończył zaledwie 31 lat) będzie analizowany jeszcze długo. Szef młodzieżówki swojej partii odbył służbę wojskową, przerwał studia prawnicze i poświęcił się całkowicie polityce. Gdy wszedł do parlamentu w 2013 r. kanclerz Werner Faymann powołał go na stanowisko ministra spraw zagranicznych. Był wtedy najmłodszym szefem dyplomacji na świecie. Wykazywał się dużą zręcznością, a dopisywało mu też szczęście. Np. Austria akurat objęła przewodnictwo Rady Europy i stwarzało to możliwość występowania z szeregiem inicjatyw. W Wiedniu finalizowały się niezwykle ważne negocjacje 6 państw (USA,Chiny,Rosja,Wielka Brytania, Francja i RFN) z Iranem ws. ograniczeń programu atomowego tego państwa, których Kurz był gospodarzem.

Pamiętajmy też,iż austriacka stolica to siedziba wielu instytucji i organizacji systemu Narodów Zjednoczonych (jedna z 4 głównych - obok Nowego Jorku, Genewy i Nairobi), np. Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, czy UNIDO. Tu znajdują się ponadto m.in. główne kwatery OBWE i OPEC-u. Na to nakłada się wreszcie pozycja Austriaków w Europejskiej Partii Ludowej (EPP) - jednej z dwóch największych rodzin politycznych kontynentu.

Równie ważna okazała się umiejętność młodego polityka radzenia sobie z wielkim kryzysem migracyjnym roku 2015. Na nim właśnie zbijała główny kapitał prawicowo-populistyczna Partia Wolnościowa, żądając np. stworzenia specjalnych więzień dla radykalnych islamistów, czy też pozbawiania obywatelstwa tych Austriaków, którzy walczyli w szeregach ISIS. Kurz de facto przejął cały program antyimigracyjny FPOe (liderowała ona przez długi czas w sondażach)- nadając mu łagodniejszy wyraz i, co więcej,był w stanie wcielać go w życie

Oczywiście,iż grubo przesadził przypisując sobie główne zasługi w zamknięciu tzw. szlaku bałkańskiego dla migrantów, choć wniósł swój wkład w ten proces. Ale np. to on zaproponował przyjęcie tzw. Ustawy Islamskiej (Islamgesetz), zakazującej m.in. finansowania budowy meczetów przez podmioty zagraniczne, płacenia imamom pensji,a także regulującej, jakie wersje Koranu będą dopuszczane nad Dunajem. Z drugiej strony - np. zgodzono się na żywność halal dla muzułmanów służących w wojsku oraz możliwość wsparcia religijnego, mającego zwalczać radykalny islam. Z pewnymi modyfikacjami ta ustawa weszła w życie. Ponadto rządząca koalicja socjaldemokratyczno-chadecka ustanowiła 35-tysięczny limit przyjmowania wniosków azylowych w danym roku.

„ORBANIZACJA” AUSTRII CZY KURS PROEUROPEJSKI?

Młodszy o 8 lat od Macrona Sebastian Kurz okazał się przy tym zaskakująco skuteczny w rozgrywkach międzypartyjnych. Wydawało się np,.iż znacznie odeń bardziej doświadczony były lider Partii Ludowej i szef dyplomacji Michael Spindelegger (znany mi ze Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy) wygra wewnętrzną rywalizację. Ale nie! W maju br. to Kurz został nowym liderem swej formacji w miejsce Reinholda Mitterlehnera -także wicekanclerza i ministra gospodarki. Wkrótce wymusił przyspieszone wybory.

Przy trzech dużych partiach o zbliżonej sile parlamentarnej wystarczy dowolna koalicja dwóch z nich do powstania gabinetu. Wszystkie trzy raczej nie wejdą do koalicji, bo byłoby to dziwolągiem. Socjaldemokraci z Partią Wolnościową już rządzili (w okresie 1983-1986), ale była to zupełnie inna epoka. Dziś to wydaje się niemal nieprawdopodobne. Pozostaje więc alternatywa: ponownie chadecy z socjaldemokratami, ale z kanclerzem (Kurzem) z tej pierwszej partii albo chadecy z populistyczną Partią Wolnościową.

Ten ostatni wariant już przerabiano stosunkowo niedawno - w latach 2000-2005 (z pewną modyfikacją do 2007 r.). Czarnym bohaterem stał się wówczas Joerg Haider - były premier Karyntii, prawnik, lider FPOe (zginął później, w 2008 r., w wypadku samochodowym, prowadząc auto pod wpływem alkoholu). Wtedy - w 2000r. Unia Europejska (14 państw) wprowadziła wobec rządu Wolfganga Schuessela sankcje i to był jedyny taki przypadek w jej dziejach. Stracher, eurosceptyk, obecnie kierujący Partią Wolnościową był współpracownikiem Haidera. W kampanii Kurz nigdy nie wykluczył możliwości takiego scenariusza.. Czy jest on realny? Według ustępującego kanclerza Kerna mogłoby w takim przypadku dojść do „orbanizacji” Austrii. To nader plastyczne i ostre sformułowanie.

Niełatwa, ale zapewne najbardziej stabilna i bezpieczna w sensie proeuropejskości, a więc wspólnego stawiania przez Unię czoła nowym wyzwaniom byłaby ponownie koalicja chadecko-socjaldemokratyczna. Austriacka odmiana koalicji typu „Jamajka”, powstająca właśnie w Niemczech matematycznie nie jest bowiem możliwa bez udziału Partii Socjaldemokratycznej. A z kolei nie zawsze stare francuskie powiedzenie: „Plus ca change,plus c’est la meme chose” („Im bardziej coś się zmienia, tym bardziej jest tym samym”) musi mieć wydźwięk negatywny.

Z najmłodszym już niedługo premierem świata Polska oraz kraje Grupy Wyszehradzkiej powinny dobrze współpracować. Nie powinno to być trudne, jako że Kurz - gdy został szefem dyplomacji - z pierwszą wizytą zagraniczną wybrał się do Chorwacji.

Tadeusz Iwiński

Komentarze [8]
~Marcin / 2017-10-24 00:23
Wyglada na to, ze Austriacy chca miec rzad , ktory pozwoli im zachowac swoje wartosci. A nie niemieckie i francuskie "multi-kulti ", czyli dac sie podbic, a wkrotce zniewolic w "demokratyczny" sposob. Glosuja na tych, co daja im perspektywe.
~Wspol-pasazer / 2017-10-22 21:12
Dzieki za odpowiedz. Pewnie rozpoznal Pan we mnie wspol-pasazera pociagu Poznan - Warszawa. Poruszyl Pan niewatpliwie glowne rozdzialy ewentualnej ksiazki. Odpowiem wiec tez rozdzialami. 1. Jak sie NIE ma jednoczyc europa? Napewno nie pod dyktando i na warunkach p.Merkel. W. Brytania straci finansowo, ale utrzyma na dluzsza mete swa niepodleglosc. 2. Czy w celu rozwiazywania globalnych problemow np. ekologicznych potrzebna jest UE.? Oczywiscie, ze NIE.Kazdepanstwo musi niezaleznie uznac potrzebe ochrony srodowiska i dzialac w miare swych mozliwosci. Francja ma np. na granicy z Luksemburgiem nieslychanie niebezpieczna elektrownie atomowa, do ktorej bylo 8 Wlaman i nic sobie nie robi z tego zagrozenia. Trzeba rozwiazywac indywidualne problemy a nie liczyc, ze wszystko sie da rozwiazac przez posiedzenia "intelektualistow" w Brukseli! 3. Chiny sa FABRYKA SWIATA, ktora wyeliminowala produkcje w wielu krajach i UE ani Stany nic nie moga poradzic, To moglaby zmienic - nie daj Boze - jakas katastrofa np. totalna wojna. 4. Relgie sa konieczne czlowiekowi, ale ideologie budowane ad hoc w oparciu o religie bywaja niebezpieczne. Tak bylo, gdy rozpoczeky sie wojny krzyzowe, inkwizycje, konkwisty i teraz napasc emigracyjna z Bliskiego Wschodu i Afryki do Europy. Moje podsumowanie: teorie sa dobre w naukach scislych, gdy poznajemy jak zbudowany jest swiat. W naukach spolecznych jest tylko praktyka. Stan dzisiejszy swiata przeczy teorii, ktora Pan, z calym szacunkiem dla Pana wiedzy, wyznaje. Marcin Nowicki
~Wspol-pasazer / 2017-10-22 20:46
Dzieki za odpowiedz. Pewnie rozpoznal Pan we mnie wspol-pasazera pociagu Poznan - Warszawa. Poruszyl Pan niewatpliwie glowne rozdzialy ewentualnej ksiazki. Odpowiem wiec te
~Tadeusz Iwiński / 2017-10-22 17:20
Eurosceptycyzm (mówiąc najkrócej,gdyż temat zasługuje na książkę) to niewiara,a nawet czynne przeciwstawianie się tendencjom,a zwłaszcza działaniom, mającym na celu większą współpracę,a nawet integrację państw Europy,przy czym szczególnie w postaci Unii Europejskiej.To wiara w to,iż dany kraj (kilku, kilkunasto- ,czy więcej milionowy) sam może rozwiązać wszystkie problemy, bez podejmowania wspólnych akcji na rzecz stawiania czoła wielkim problemom globalnym (np. ocieplaniu Ziemi,zagrożeniom w sferze bezpieczeństwa,w tym terrorystycznym, procesom migracyjnym). To brak uświadamiania sobie faktu,iż cała Europa to zaledwie 800 mln ludzi (UE,jeszcze z Wielką Brytanią- to tylko 520 mln) w porównaniu do prawie 8-miliardowej populacji świata. Tego, że jedna prowincja chińska czy indyjska (np. 200-milionowy Uttar Pradesh) jest nierzadko znacznie większa pod każdym względem od Polski,a nawet Niemiec lub Francji. Reasumując,jeśli nie chcemy,aby Europa przekształciła się w "półwysep Azji" lub, by wszystkie najważniejsze decyzje na kuli ziemskiej zapadały de facto w w trójkącie Waszyngton -Pekin- Moskwa, to trzeba się na naszym małym kontynencie integrować choć co do skali, charakteru tego procesu i jego tempa-naturalnie- trzeba dyskutować. I nie ma to nic wspólnego z budowaniem "kolejnej Rzeszy Niemieckiej",czy z "multi-kulti ". Nota bene to ostatnie pojęcie jest powszechnie (m.in.w TVP) mylnie interpretowane i przedstawiane). Mamy bowiem w dzisiejszym świecie szereg cywilizacji (według Huntingtona 8 głównych), których rdzeniem jest RELIGIA. Wszystkie one (w tym islamska) powinny być traktowane RÓWNORZĘDNIE i niezbędny jest DIALOG,a nie zderzenie tych cywilizacji. To np.świetnie rozumie papież Franciszek ! xxx i Z ukłonami-T.I.
~Wspol-pasazer / 2017-10-21 20:46
Czy Pan moglby zdefiniowac co znaczy Euro-sceptyzm? Czy jest to uogolnienie Brexitu, czyli brak zgody na budowanie kolejnej Rzeszy Niemieckiej?
~Marcin / 2017-10-21 20:30
Wyglada na to, ze Austriacy chca miec rzad , ktory pozwoli im zachowac swoje wartosci. A nie niemieckie i francuskie „multi-kulti”, czyli dac sie podbic, a wkrotce zniewolic w „demokratyczny” sposob. Glosuja na tych, co daja im perspektywe.
~Tadeusz Iwiński / 2017-10-19 18:32
Miałem nadzieję,że czegoś się Pani/i dowie o aktualnej sytuacji w tym ciekawym i historycznie tak bliskim Polakom kraju. Przecież wiedza NIE BOLI! Ale na ten temat ani słowa,bowiem to wymaga poważnej dyskusji,opartej na argumentach. Nie zastąpią jej bezsensowne określenia typu "lewactwo", bo ono odnosić się powinno np. do poglądów anarchistycznych lub działań zbrojnych nacelowanych na rewolucję ustrojową. To po prostu ELEMENTARZ polityczny,który warto znać !
~e / 2017-10-19 09:29
mój Boże pan Iwiński załamuje ręce, że lewactwo traci wpływy w Europie... A mnie to cieszy akurat. I jeszcze te tony nacjonaliści itp. Zapomniał pan napisać, ze wszyscy patrioci o prawicowych poglądach to faszyści - wszak to jest wasz główny przekaz. Może kolejny felietonik durny o tym?
Dodaj komentarz
Komentarze w Olsztyn24 pojawiają się po akceptacji moderatora.
Autor komentarza
Na podstawie Ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny [Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 ze zmianami] - ochronie dóbr osobistych służą również pojęcia zniesławienia i zniewagi, które to działania są przestępstwami i popełnienie ich pociąga odpowiedzialność karną. Karane są one karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności, w zależności od charakteru przestępstwa. Redakcja Olsztyn24 nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy.
Media społecznościowe
Olsztyn24 w Google+
R E K L A M A
Podobne artykuły
Najnowsze artykuły
Polecane wideo
Najczęściej czytane
Ostatnie komentarze
Najnowsze galerie
obrazekV Olsztyński Przegląd Pieśni i Piosenki Patriotyczne...czytaj »
RSS| O Gazecie| Nasze loga| Regulamin Olsztyn24| Kontakt| Reklama| Copyright by Olsztyn 24. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Pracuj.pl