Olsztyn24 - Gazeta On-Line
Portal Informacyjny Olsztyna i Powiatu Olsztyńskiego

Olsztyn24
13:47 26 lutego 2026 Imieniny: Bogumiła, Aleksandra
YouTube
Facebook

szukaj

Newsroom24 Rozmowy, wywiady
TJ | 2026-02-26 10:57 | Rozmiar tekstu: A A A

Burza w Arkadii

Olsztyn24

Na Dużej Scenie Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie już jutro o godzinie 19.00 odbędzie się premiera „Pana Tadeusza” w reżyserii Sławomira Narlocha. Twórca znany jest olsztyńskiej publiczności z realizacji „Wesela” sprzed dwóch lat – spektaklu, który inaugurował dyrekcję obecnego dyrektora teatru, Pawła Dobrowolskiego. Nowa produkcja zapowiadana jest jako widowisko o rozbudowanej warstwie muzycznej i wyrazistej oprawie plastycznej.

Ze Sławomirem Narlochem, autorem adaptacji i reżyserem, rozmawia Łukasz Drewniak
 
Łukasz Drewniak: Kiedy dowiedziałem się, że adaptujesz „Pana Tadeusza” na olsztyńską scenę, pomyślałem sobie, jak to się wszystko u Ciebie logicznie układa! Był „Tajemniczy ogród” w Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu, „Dzieci z Bullerbyn” w Teatrze Siemaszkowej w Rzeszowie, pokazałeś Las Ardeński w „Jak wam się podoba” w Elblągu. A teraz jeszcze to Soplicowo… W prawie każdym przedstawieniu zabierasz nas do mitycznej Arkadii. Gdzieś w przeszłość, do świata dzieciństwa, do serca Utopii, do ulepionej ze wspomnień i marzeń idyllicznej strefy.  Czy tym właśnie jest dla Ciebie Arkadia? 
 
Sławomir Narloch: Nigdy nie myślałem, że to może być wspólny mianownik dla mojego teatru. Ale czasem jedno słowo klucz otwiera nagle wszystkie drzwi i teraz, jak wypowiedziałeś je na głos, mogę się zastanawiać nad tym, jak rozumiem Arkadię i po co mi ona na scenie. Bo ona rzeczywiście istnieje w moich spektaklach. Ta Arkadia to przede wszystkim opowieść o naturze. Wierzę, że istnieje w świecie jakaś siła nieludzka, świat nieprzenikniony, tajemniczy, coś co odróżnia przyrodę od naszej ludzkiej sfery. Idea Arkadii to poszerzanie takiego myślenia o świecie, żeby 2+2 nie zawsze równało się 4. Arkadia to jakieś niedomknięcie rzeczywistości. W arkadyjskiej szczelinie znajduję nadzieję, że to wszystko, co tu robimy w doczesności ma jednak sens. Myślę, że Arkadia to nie jest jednak idylla, nie tyle chodzi w niej o bezpieczeństwo, ile o spotkanie z siłą wyższą.
 
Czy ten olsztyński „Pan Tadeusz” będzie inny niż twoje rozpoznania Arkadii?
 
To jest jeden z tych tekstów, które niby się zna, ale nie zna. Postawa w kontrze do eposu jest moim zdaniem uzasadniona, bo sprawdzamy, co pamiętamy, co zrozumieliśmy, jak to dzisiaj brzmi, co mówi słuchaczowi i widzowi.

Ja też będę w kontrze. Niekoniecznie do eposu – raczej do samego siebie. Bo pierwszy raz będę się starał zabrać głos w sprawie obywatelskiej. Coś mnie w rzeczywistości gniewa, gniewam się na ludzką głupotę i obojętność. Ta głupota jest częścią naszego człowieczeństwa, ale też polskości.
 
To dotyczy Arkadii i wszystkich moich lęków z codzienności. Idzie na nas burza, zbierają się ciemne chmury i my tego nie widzimy. Żeby ocalić Arkadię przed tym, co nadciąga musimy jej bronić. I mam wrażenie, że staram się szukać remedium na zaburzoną równowagę między światem przyrody, a światem ludzkim. Dlatego w scenariuszu jest moc opisów przyrody i egzystowania w naturze – grzybobranie, matecznik, gwiazdozbiór zostają zderzone z zajazdem i bitwą z Moskalami.
 
Planuję zamknąć moją adaptację „Pana Tadeusza” polonezem i fragmentem, który dopiero niedawno odkryłem u Mickiewicza. Poeta mówi, że żuraw, który stoi na jednej nodze, w drugiej łapce trzyma kamień, żeby nie zasnąć.
 
Nawiązując ironicznie do hiphopowego spektaklu Kamila Białaszka „Nowy Pan Tadeusz, tylko że rapowy” z Teatru Polskiego w Poznaniu, mówisz o swojej premierze „Pan Tadeusz, tylko że antyczny”. Skąd się wziął antyk w Soplicowie?
 
Antyk pozwala nam wysłać widza maksymalnie daleko od polskich kontekstów, aby tam, na neutralnym gruncie, u źródła teatru, niejako w ruinach, wstawić tę opowieść i dobrać się do jej rdzenia. Epopeja narodowa, epos ustawia sposób mówienia i postrzegania pewnych wspólnych spraw. Dokładnie tak, jak to zrobiły „Iliada” i „Odyseja”.
 
Spektakl rozpocznie się od śpiewu trzech bogiń - kanefory, czyli dziewczyny podtrzymujące sklepienie świątyni, wprowadzą nas do starożytnego Soplicowa. „Dobry wieczór państwu, witamy w mateczniku, gdzie wszystko ma swój wzór i poziom, gdzie wszystko się zaczęło”.
 Będę szukał odpowiedzi na pytanie, gdzie popełniamy i popełniliśmy błąd? Kiedy to, co teraz mamy, jak Europa, jak Polska, zaczęło się rozpadać? Bo cierpię, że spaja nas za mało mitów. Nie tworzymy ich, jakbyśmy nie chcieli, by coś nas łączyło. Nie ma nowych mitów, a stare umierają. Gdzie mamy ich szukać? W Peerelu? W dwudziestoleciu międzywojennym? My poszukamy ich w muzyce. Moja prababcia mówiła: „Gdzie słyszysz śpiew, tam idź, źli ludzie, uwierz mi, nie śpiewają”. Piosenki, które napisałem zostały oparte o frazy Mickiewicza. Ja tylko zmieniam rytm, dokonuję przeróbki wiersza, żeby dał się zaśpiewać.
 
Ale po antyku pozostały idee, teksty i ruiny. Społeczeństwo zniknęło. Antyk promieniuje do dziś tylko dlatego, że jest martwy, nie może się bronić i poddaje się interpretacjom.
 
Zaskoczyło mnie to, że powiedziałeś, że antyk jest martwy. Dla mnie romantyzm jest martwy, a Starożytna Grecja – nie. Romantyzm zrobił nam krzywdę. Staram się go uśmiercić i zastąpić starszym, bardziej uniwersalnym modelem. Jesteśmy częścią Europy. Europę wymyślono w Starożytnej Grecji. Na początku był świat wartości, świat demokracji, świat przyrody, świat polis… Zastanówmy się, co to wtedy znaczyło? Dlaczego przybrało taką formę? To też jest pewne uporządkowanie i uproszczenie przeszłości, ale kiedy nie wiemy, co będzie, musimy szukać początku. Więc w tym moim „Panu Tadeuszu”, przeczytanym przez antyk, robimy krok w tył i budujemy od nowa na tych fundamentach. Nie jest to gest, który da wszystkim szczęście, ale coś musimy zrobić, jak ten żuraw stojący z kamieniem.
 
Celujesz bardziej w spektakl rapsodyczny, czy pójdziesz za akcją, za sytuacjami wpisanymi w poemat? To chyba ważna decyzja – jak to opowiadać. Co zrobicie z wierszem?
 
Coraz więcej scen zaczyna być rapsodycznych. Czasami mam wrażenie, że niektóre fragmenty wystarczyłoby po prostu przeczytać. Trzeba założyć, że „Pan Tadeusz” jest po prostu dobrze napisany. Jeśli idziesz za sensem zdań i rozumiesz, co jest w tych wierszowanych, rymowanych wersach zawarte, to wiersz działa, rytm sam wchodzi.
 
Mój ulubiony fragment z „Pana Tadeusza” to opis nocnego nieba z przelatującą kometą. Jest w nim lęk. Człowiek spogląda w górę i jest zaniepokojony, że coś nagle jest inaczej. U Mickiewicza nawet fantazjowanie o Napoleonie jest podszyte niepewnością. Owszem, będzie wojna, będzie zmiana, ale czy dobra?
 
Grecy bardzo wyraźnie wyznaczali podział między Helladą a barbarią. Kim będą barbarzyńcy w antycznym Soplicowie? To Rosjanie?
 
Zaścianek Dobrzyński to barbarzyńcy, którzy są już wewnątrz. Zaścianek to antyczne piękno zderzone z ogrodowymi krasnalami. Upadek wartości, odejście od decorum. 
 
A Rosjanie? Rosjanie to burza. To rodzaj zła, które przypomina kosmiczne zagrożenie i nie można nad nim w żaden sposób zapanować. Powinniśmy coś robić, jakoś się ustrzec, schować, żeby ocaleć. Ale tego nie robimy. 
 
Takie opowiadanie o świecie, to coś zupełnie dla mnie nowego, nigdy dotąd tak brutalnie nie komentowałem rzeczywistości.
 
„Pan Tadeusz” to dla mnie opowieść o męskim świecie i mężczyznach, którzy próbują utrzymać ten męski świat. Strasznie z nimi niedobrze u Mickiewicza. Ich ego, zacietrzewienie, kompleksy, uzależnienia rozsadzają rzeczywistość. 
 
Nie będziemy zabijać na scenie niedźwiedzia, bo polowanie to jakaś etyczna zgroza. I Zosi też nie będzie. Zosia nie istnieje. Możemy sobie najwyżej na nią zasłużyć. Złości mnie na przykład założenie, że bohater zasłużył na miłość dopiero wtedy, kiedy poszedł na wojnę i z niej wrócił. Tadeusz staje się podmiotem dopiero jako piękny ułan w mundurze, bo doświadczenie wojny zamienia chłopca w mężczyznę. I teraz tańczy poloneza w pierwszej parze. Bohaterski bohater. Nie ma większego kłamstwa. 



R E K L A M A
REKLAMA W OLSZTYN24ico
Telemagazyn Pogodynka
Najnowsze artykuły
Polecane wideo
Najczęściej czytane
Najnowsze galerie
Copyright by Wydawnictwo Foto Press. Wszelkie prawa zastrzeżone.